Tu podaj tekst alternatywny

Pierwsi szlacheccy przodkowie

Znowu jestem niekonsekwentny, obiecałem, że będę pisał co najmniej dwa razy na miesiąc. Coś mi to nie wychodzi... Jednak od połowy maja, po maturach, będę miał kilka miesięcy wolnego, może nadrobię... :-)
W listopadzie 2012 roku pisałem o pierwszych poczynionych krokach w genealogii mojej prababci po mieczu - Janinie Jakman z Głogowskich (post). Trochę czasu już minęło, więc i drzewo się rozrosło, metryk przybyło, wielu informacji się dowiedziałem.

Kiedy jeszcze w Internecie nie były dostępne skany z żychlińskiej parafii, do której to przynależeli Głogowscy, przyjąłem, że potencjalnymi rodzicami mojego 4xpradziadka Franciszka mogliby być Grzegorz Głogowski oraz Małgorzata Sobczak vel Sobczańska. Jest jednak troszkę inaczej...

Został odnaleziony akt urodzenia syna Franciszka, a mojego 3xpradziadka - Jana - pierwsze w alegatach z 1849 r. przez Karolinę Rzepecką, a później we właściwych metrykach z Żychlina, okazało się, że rodzicami byli oczywiście Franciszek Głogowski i Apolonia z Borowiczów. 
Kolejnym krokiem było oczywiście odszukanie aktu ślubu Franciszka i Apolonii. Pobrali się 24 stycznia 1826 roku. Franciszek - syn Macieja i Franciszki z Orlikowskich, lat 23; Apolonia - córka Marcina i Katarzyny, lat 17. 

Skany metryk z Żychlina, które dostępne są w internecie zaczynają się od 1809 roku. Apolonia - według indeksów w Genetece, miała zostać ochrzczona w 1810 roku. Udało się odnaleźć jej akt chrztu, jednak nie było to takie proste - są dwa rodzaje metryk z tego okresu, a jedna część wymieszana - metryki chrześcijańskie z żydowskimi.  
Fragmenty treści aktu (pisownia oryginalna):

[...] w Departamencie Warszawskim stawił się Marcin Borowicz szewdz trzydzieści pięć liczący [...] okazał nam dziecię płci żeńskiej, które urodziło się w domu jego [...] pod numerem czterdziestym piątym [...] spłodzone z niego i Katarzyny dwadzieścia pięć lat mającej małżonki jego [...]

6 lat wcześniej - w 1804 roku pobrali się Marcin Borowicz oraz Katarzyna Lipińska. W indeksach udało się odnaleźć rekord dot. chrztu Marcina, jednak Katarzyny nie ma. Dochodzi tutaj również do sprzeczności - występują dwie wersje nazwiska panieńskiego pra...babki - jedno to właśnie Lipińska, drugie z kolei Orlikowska.

Katarzyna zmarła młodo - miała zaledwie 40 lat i zostawiła aż sześcioro małoletnich dzieci. Marcin jednak po czterech miesiącach od śmierci żony pobrał się ponownie z młodszą o 10 lat Katarzyną Subczyńską - również wdową. Najprawdopodobniej nie mieli już żadnych dzieci.

Marcin Borowicz został ochrzczony 5 listopada 1780 roku, jako syn uczciwych Jana i Justyny Borowiczów. Zaciekawił mnie jednak dopisek o tym, że jednym z chrzestnych był szlachcic Jan Okmurski. Wydawało mi się, że dla zwykłych parobków żaden szlachcic nie byłby chrzestnym. Chyba, że był to taki 'szlachcic' co opisują go w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego - autentyk, a bohater z Żychlina oczywiście ... :-)

[...] Tak i w tym Żychlinie mieszka sama szlachta; jednego z nich spotkaliśmy, jak z szablą przy boku popędzał wóz gnojem na pole. [...]

Następnie odszukałem oczywiście rekord dot. ślubu rodziców 4xpradziadka Marcina - Jana i Justyny Borowiczów. Pobrali się 14 września 1773 roku w Żychlinie. Co mnie zdziwiło... Justyna była szlachcianką! Jak byk stoi, oczywiście w tłumaczeniu z łaciny:

Szlachetna Justyna Pieńkowskich panna z Kamieńca

Ten zapis nieco potwierdził moje wcześniejsze domysły, które nie brały się też znikąd. Franciszek i Apolonia zmarli odpowiednio w 1884 i 1887 roku - do dzisiaj zachował się ich nagrobek na żychlińskim cmentarzu! Nie wiedzieć czemu, ale razem z nimi pochowana jest niejaka Cecylia Ciechomska. Próby ustalenia pokrewieństwa nie przyniosły rezultatów... Po drugie Franciszek Głogowski, Maciej Głogowski, Ludwik Pachniewski oraz Marcin Borowicz parali się dość mieszczańskimi zawodami. Nie byli typowymi chłopami, zagrodnikami czy kmieciami, ale właśnie rzeźnikami, młynarzami, kowalami czy szewcami. Jeden z wujków Franciszka był kołodziejem, czasami wymieniany jako mieszczanin.

Nagrobek Franciszka i Apolonii z Borowiczów Głogowskich w Żychlinie

Ciekawiło mnie jednak dlaczego szlachcianka Justyna wyszła za Jana Borowicza, który żadnego szlachectwa nie ma przypisywanego. Być może była to zwykła gołota, a może ... prawdziwa miłość?

Dzięki pomocy niesamowitego Piotra Kowalskiego udało się odnaleźć wśród jego zapisków i skanów łęczyckich ksiąg grodzkich kilka informacji o moich przodków. I tak: Justyna była córką Andrzeja i Jadwigi z Dobrzyckich, którzy prawdopodobnie herbem Leszczyc się posługiwali. Sami Pieńkowscy z kolei byli podobnież herbu Suchekomnaty. Rodzicami Andrzeja byli Wojciech Pieńkowski oraz Franciszka Ciechomska herbu Wąż.

Justyna wraz z rodzeństwem, a także brat Andrzeja - Antoni wraz ze swoimi córkami, występują na karcie jednej ze stron łęczyckiej księgi grodzkiej z roku 1765. Fragment tekstu przetłumaczył p. Adam Pszczółkowski:

1765, ŁGI, sygn. 379, k. 049; #Ur. Wiktoria i Gertruda w imieniu swym oraz Konstancji, siostry swej rodzonej, wszystkie do kupy córki +Antoniego, panny jeszcze niezamężne, niemniej Wojciech w imieniu swym oraz Macieja, Krzysztofa, Anny, Rozalii, Brygidy, Justyny, braci swych i sióstr swych rodzonych, dzieci +Andrzeja, wszyscy do kupy Pieńkowscy, pomiędzy sobą stryjeczne rodzeństwo, gdzie też Wiktoria i Konstancja czynią w asystencji tegoż Wojciecha Pieńkowskiego, a w imieniu nieobecnych na mocy plenipotencji danych obecnym, cedują Wielm. Adamowi Łąckiemu, chorążemu opoczyńskiemu, pułkownikowi regimentu kawalerii hetmana polnego koronnego, dziedzicowi dóbr Pniewo i Zleszyn ...


Fragment skanu łęczyckiej księgi grodzkiej, rok 1765 - zdjęcie Piotr Kowalski
Jestem bardzo ciekawy co kryją dalsze łacińskie wyrazy... Pieńkowscy przybyli na ziemię łęczycką prawdopodobnie z Mazowsza lub Podlasia. Według łęczyckiej księgi grodzkiej z lat 1717-1719 Antoni Pieńkowski był synem Wojciecha cześnika mielnickiego. Wojciech jednak nie występuje w spisie urzędników woj. podlaskiego. Sam herbarz Uruskiego wymienia Wojciecha właśnie jako cześnika. Co będzie dalej? - Nie wiem, ale jestem bardzo ciekawy dalszej genealogii. Zajmuję się nią już kilka lat, ale teraz to kompletna nowość. Księgi grodzkie, miła odmiana :-)
Czytaj dalej »
 

Genealogiczny przegląd roku 2013

Rok 2013 był bardzo ciekawy z punktu widzenia genealogicznego. Nowych przodków nie doszło tak wielu, jak w latach poprzednich, ale udało się ustalić kilka rzeczy. Wciąż w moich poszukiwań przewijają się przodkowie z terenu Gór Orlickich. Tym razem udało się odnaleźć najstarszą metrykę spośród wszystkich przodków - akt urodzenia mojej 9xprababci Rosiny Wostynball z 1655 roku. Być może starszą o 4 lata metryką będzie zapis ślubu rodziców Rosiny, ale nie pasuje mi jedno nazwisko, więc nie jestem na 100 proc. pewny. 
Kolejną, chyba najciekawszą sprawą, jest fakt otrzymania, aż 66 zdjęć rodziny Wybierańców oraz Brochockich! Pośród nich odnalazło się jedno najważniejsze - fotografia w domu rodzinnym, gdzie przy stole, od prawej strony siedzą: Wiktor (lub Andrzej Jr), Zofia Kamińska(moja prababcia), Wiktor (lub Andrzej Jr) oraz Andrzej Sr - mój pradziadek! Mam teraz skolekcjonowane zdjęcia wszystkich pradziadków i prababć.



Udało mi się również pociągnąć nieznaną dotąd linię mojej prababci Janiny z Głogowskich. Okazało się, że jej przodkowie umieli pisać! Znalazłem podpisy: 4xpradziadka Franciszka Głogowskiego, 4xpradziadka Ludwika Pachniewskiego oraz 4xpradziadka Marcina Borowicza. Na metrykach widnieją również podpisy braci moich przodków. Co ciekawe Franciszek Głogowski był rzeźnikiem, podobnie jak Marcin Borowicz. Brat Marcina - Wawrzyniec, był z kolei szewcem. Niektórzy z Głogowskich wpisani byli w aktach jako mieszczanie. Fakt ten mnie cieszy, jest to jakaś odskocznia od chłopskiej genealogii. Co więcej moja pra...babka Justyna Pieńkowska ma zapisane w akcie:

Szlachetna Justyna Pieńkowska panna z Kamieńca

Jestem bardzo ciekawy tego szlachectwa. Była to raczej gołota, skoro wyszła za mąż za nieszlachcica Jana Borowicza. Jednak pierwszy przodek, u którego można badać szlachectwo się pojawił :)
Na cmentarzu w Żychlinie - parafii przodków prababci Janiny z Głogowskich, można znaleźć dwa groby. Jeden z 1884 roku, gdzie pochowani są moi 4xpradziadkowie Franciszek i Apolonia Głogowscy i drugi (nie wiem, z którego roku) Mateusza i Marianny Głogowskich. 


Za jednym zamachem ustaliłem również kilku przodków matki prababci Janiny z Głogowskich - Marianny z Skoczylasów. Marianna urodziła się w Dobrzelinie, parafia Żychlin. Jej ojcem był Maciej - stolarz oraz Marianna z Kowalskich. Z Marianną (Kowalską) był spory problem, w każdym akcie zapisywano inaczej jej nazwisko. Marianna przybyła z Gostynina, wpierw wyszła za mąż za propinatora Józefa Wiśniewskiego, a po jego śmierci za mojego prapradziadka Macieja. Ojciec Marianny - Łukasz również był związany z alkoholami, według aktu ślubu Marianny był właścicielem szynku. Wczoraj, rzutem na taśmę, udało mi się odnaleźć w Genetece rekord dotyczący ślubu Łukasza i Weroniki. Wynika z niego, że Łukasz był czeladnikiem młynarskim. 
Kiedy dwa lata temu dostałem zdjęcia Jakmanów od cioci było mówione, że dwa z nich przedstawiają moją praprababcię Antoninę Jakman. Okazało się jednak, że to niemożliwe. Praprababcia Marianna Głogowska z Skoczylasów zmarła dopiero w 1962 roku, w wieku 89 lat! Po za tym widać znaczne podobieństwo między matką a córką. Najgorsze jest to, że nikt nie wiedział, że grób Marianny Głogowskiej dotyczy mojej praprababci, wszyscy myśleli, że to jakaś "ciotka"...


Rok ten minął również pod znakiem kopert dowodowych. Uzyskałem kpie teczek mojego dziadka Józefa Kruczka, babci Czesławy Jakman oraz jej siostry, siostry dziadka Anny Kuc oraz jej syna i dwóch wujków. Koperty są raczej formą ciekawostki, można zobaczyć zdjęcia naszych krewnych z różnych okresów, tak często jak wymieniali dowód mieli nową fotografię. Uzyskałem też kilka metryk, które były załączone. Generalnie bardzo ciekawy temat. 

Kilka statystyk:

Ilość przodków:

Ilość osób w drzewie:


W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim osobom, które przyczyniły się do tych wyników. Szczególny szacunek należy się indeksującym, którzy w ramach wolontariatu spisują tysiące metryk. Dziękuje również forumowiczom oraz członkom grupy Genealodzy(PL) na Facebook'u  za wszelaką pomoc. 

Na koniec roku stworzyłem mały "program" w Excelu, który zlicza ilość przodków oraz to jaki stanowią oni procent wszystkich osób (po zliczeniu ilości w każdym pokoleniu). Do pobrania ze strony More Maiorum: Licznik przodków. Koniecznie przeczytajcie najpierw instrukcję.

A wszystkim czytelnikom, życzę szczęśliwego, obfitego w wiele genealogicznych odkryć oraz zdrowego 2014 roku!
Czytaj dalej »
 

Najstarszy cmentarz ewangelicki w Białej

Ostatnio byłem na najstarszym bielsko-bialskim cmentarzu ewangelickim. Cmentarz malutki, znajdujący się w ścisłym centrum Bielska-Białej. 
Cmentarz powstał w 1783 r., zastępując istniejącą prawdopodobnie od 1714 r. dwuwyznaniową (katolicko-ewangelicką) nekropolię w miejscu dzisiejszego kościoła Marcina Lutra. W XIX w. dwukrotnie (1838 i 1867) cmentarz rozbudowywano. W latach 1945–1948 w ramach "walki z niemczyzną" cmentarz zdewastowano, niszcząc 75% niemieckojęzycznych inskrypcji.  Wśród pochowanych są przedstawiciele wielkich rodzin fabrykanckich, pastorowie, burmistrzowie, politycy, artyści – znacząca część bielskiej elity XIX i pocz. XX wieku.

Uroczyste poświęcenie obecnego cmentarza miało miejsce 26 czerwca 1783 r. Okoliczności jego powstania opisuje XIX-wieczna Geschichte der evangelischen Gemeinde zu Biala in Galizien: "Na polecenia namiestnika, Josefa hr. von Brigido, który się wówczas akurat znajdował w Białej (pocz. 1783 r.), zostało im wskazane nowe miejsce, w odległości 125 kroków od Domu Modlitwy. Jednak wkrótce, z powodu zbyt małej odległości został przeniesiony, przez szefa urzędu obwodowego Zily'ego, jeszcze o 100 kroków dalej, na pole ewangelickiego postrzygacza sukna Johanna Augustini'ego (marzec 1783). Gmina nabyła na własność 750 sążni kwadratowych tegoż pola (za 100 florenów reńskich), a 26 czerwca 1783 odbyło się uroczyste poświęcenie nowego cmentarza.". Pierwszą pochowaną (w ciszy), na pięć dni przed poświęceniem, było piętnastodniowe dziecko, Johanna Protzner, na grobie której znajduje się napis "Pierwszy na nowym cmentarzu." (w oryg.: "Der erste auf dem neuen Gottesacker"). Natomiast pierwszym pochowanym "z pełnymi honorami" był dwunastoletni Johann Gottlieb Miltsche, pogrzeb ten odbył się w dniu poświęcenia cmentarza. W tym samym dniu pochowano pierwszą osobę dorosłą – 65-letniego Johanna Thomke.






















Czytaj dalej »
 

O Skoczylasach

Na samym początku chciałbym przeprosić wszystkich czytelników za moją ogromną nieregularność w pisaniu postów. Z racji tego, że razem z Marcinem Maryniczem od lutego prowadzimy periodyk genealogiczny More Maiorum pisanie artykułów oraz skład tekstu pochłania mi bardzo dużo czasu. Spróbuję jednak jakoś przywrócić bloga do życia i pisać chociaż raz na dwa tygodnie. Co by nie mówić jestem zadowolony z wyników jakie miał blog, kiedy nie dodawałem żadnych postów - oglądalność nie spadła tak tragicznie.
Nie tak dawno, bo we wrześniu, zorientowałem się, że do Genbazy zostały dodane metryki z interesującej mnie parafii - Żychlin, woj. łódzkie. Z tej parafii pochodzą moi przodkowie Głogowscy oraz Skoczylasowie, którzy znaleźli się w tej parafii chyba przez przypadek i niestety długo w niej nie zawitali. Mocno powiązana, mniej więcej od lat 30.-40. XIX wieku, z przodkami prababki Janiny Głogowskiej była również parafia w Bedlnie. Dzisiaj jednak trochę krócej, bo o Skoczylasach...
Skąd w ogóle Skoczylasowie pośród Głogowskich? Z prostej przyczyny - ojciec prababci Janiny Głogowskiej - Leon ożenił się po raz drugi w łódzkiej parafii Świętego Krzyża z kobietą, która była od niego młodsza, aż o 10 lat, a nazywała się Marianna Skoczylas. Marianna - jak miało wynikać z aktu ślubu urodziła się we wsi Dobrzelin, w powiecie kutnowskich, a więc w parafii żychlińskiej. Jej rodzicami są : Maciej Skoczylas i Marianna Kowalska

Akt ślubu Leona Głogowskiego z Marianną Skoczylas

Wiek Marianny w akcie podany jest do joty i tak w Żychlinie w roku 1873 można znaleźć zapis o odbytym chrzcie świętym. Dziecko urodzone 29 stycznia z ojca Macieja - 28 - letniego stolarza ze wsi Dobrzelin oraz 30-letniej Marianny z Oliszewskich. Jak widać między aktem ślubu, a aktem urodzenia Marianny Skoczylas jest różnica w tym, jak na nazwisko miała jej matka. Ciekawym aspektem jest również zawód ojca - stolarz, czy w tych czasach stolarz był lepiej opłacanym zawodem? Czy świadczył o nieco wyższym statusie majątkowym rodziny? Pewnie stolarz stolarzowi nierówny, ale...
Kolejnym krokiem w zagłębianiu się w łódzką historię rodziny Skoczylasów była chęć odnalezienie aktu ślubu Macieja Skoczylasa i Marianny Kowalskiej vel Oliszewskiej. Teoretycznie ślub powinni wziąć w tej samej parafii, w której urodziła się Marianna - oraz dwójka poprzednich dzieci, z czego jedne w roku 1868 - wszystkie ochrzczone w tejże parafii. Zacząłem, więc przeglądać indeksy zawartych małżeństw - dla bezpieczeństwa - od roku 1868. Długo się nie naszukałem, bo już rocznik 1867 okazał się trafionym. 
Czytam akt:

[...] między Maciejem Skoczylasem, kawalerem,profesji stolarskiej w Gostyninie zamieszkałym [...] lat dwadzieścia dwa mającym [...] a wdową Marianną Wiśniewską owdowiałą po [...] Józefie Wiśniewskim [...] córką Łukasza i Weroniki z Kowalskich małżonków Lachowiczów [...]
Kolejny akt, kolejne, inne nazwisko prapraprababki. Teraz więc powinienem ją zapisać jako Mariannę Skoczylas 1v. Wiśniewską z Kowalskich vel Oliszewskich vel Lachowiczów... Żadnego nazwisko nie ani do siebie podobne, ani nie jest odmianą imienia ojca... Można jednak zauważyć, że w akcie ślubu matka Weronika jest z domu Kowalska, może więc ksiądz się pomylił spisując akt? Tego chyba nigdy nie wyjaśnię...

Akt ślubu Macieja Skoczylasa z Marianną Wiśniewską zd. Kowalską



Jako, że Marianna Skoczylas 1v. Wiśniewska wymieniona jest jako wdowa po Józefie zacząłem poszukiwać zgonu ów mężczyzny. Co ciekawe Józef zmarł zaledwie rok przed kolejnym ślubem Marianny... co w dzisiejszych czasach jest praktycznie nie do pomyślenia... Chociaż zdarzały się i szybsze śluby z kolejnymi małżonkami - kilka miesięcy po śmierci męża/żony. W akcie stoi: 

 [...] umarł Józef Wiśniewski propinator [...] zostawił po sobie żonę Mariannę z Kowalskich[...]

Pierwszą sprawą jest ciekawy zawód jakim parał się Józef - podając za PWN : propinator - «w dawnej Polsce: posiadacz propinacji lub dzierżawca monopolowego wyszynku napojów alkoholowych». Można więc postawić hipotezę, że Józef mógł wywodzić się ze stanu co najmniej mieszczańskiego. Kolejną kwestią, która trochę rozdmuchuje nam problem nazwiska Marianny jest zapis, że z domu była Kowalska, więc póki co w aktach "wygrywa" to nazwisko. 
Kolejnym aktem, który odnalazłem był ślub Marianny z owym propinatorem Józefem Wiśniewskim. Na ślubnym kobiercu Józef i Marianna stanęli w 16 września 1851 roku, Józef już jako wdowiec, a Marianna jako panna córką Łukasza zmarłego w Gostyninie i Weroniki z Rudkowskich małżonków Kowalskich.

Akt ślubu Józefa Wiśniewskiego z Marianną Kowalską

Z czystej ciekawości zajrzałem do aktu zgonu poprzedniej żony Józefa Wiśniewskiego - Marianny z Biernackich. Józef jest szynkarzem (daw. «właściciel szynku») a jego żona zmarła jako "mająca Szynkark". Myślę więc, że Józef odziedziczył po Mariannie (część lub w całości) jakiś wyszynek napojów alkoholowych i stąd jego zawód. 

Po tych ciekawostkach chciałem odszukać w alegatach, które są dostępne online(!), aktu urodzenia Marianny Skoczylas - jako, że nie urodziła się w parafii, w której brała ślub winna przedstawić swój akt urodzenia. Niestety aktu nie ma, ale jest akt znania, który zostawiam wam do przeczytania:

Akt znania Marianny Kowalskiej, cz. 1

Akt znania Marianny Kowalskiej, cz.2

Niestety przodków Macieja Skoczylasa jeszcze nie udało mi się ustalić, wiem tylko, że jego rodzice to Jakub Skoczylas i Marianna Goliszewska.
Na sam koniec przedstawiam jeszcze grób praprababci Marianny Głogowskiej ze Skoczylasów, która przeżyła swojego męża aż o 45 lat: 

 
Czytaj dalej »
 

Jakman(n), Jackman, a może Jachman?

W dzisiejszym poście chciałbym przedstawić jak moje nazwisko, które w obecnej formie brzmi Jakman, zmieniało swoją pisownie na przestrzeni wieków. Nazwisko niby łatwe, proste, niedługie, ale wiele osób ma problem z jego pisownią. Często załatwiając jakieś sprawy w urzędach lub przez telefon muszę powtarzać dwa, trzy razy swoje nazwisko, bo ludzie nie wiedzą jak je zapisać. Najczęściej słyszą Jachman, czasami Jagman... W pędzącej amerykanizacji wszystkiego i wszędzie, coraz częściej nazywam się nie Alan Jakman, a Alan Jackman... Może to imię wpływa na decyzje ludzi o dodaniu zbędnej literki 'c'...?
Zacznijmy jednak od samego początku, kiedy znani mi protoplaści rodu mieszkali na południu dzisiejszych Czech... w Górach Orlickich. Miejscowość Kačerov, która należała pod parafię w Kunčina Ves. Jan i Barbaria Jakmannowie przybyli do Czech między rokiem 1663(urodzenie mojego pra...dziadka), a (prawdopodobnie) 1654. Rok ten(1654) to data spisu Berni Rula, w którym podobno Jakmannów nie ma. Skąd jednak przybyli? Można twierdzić, że prawie na pewno mieszkali oni wcześniej na terenie dzisiejszych Niemiec, mniej prawdopodobne, aby była to Austria. W pobliskiej miejscowości Říčky v Orlických horách Johann Nicolaus sprowadzał niemiecką ludność z Westafalii, która głównie wylesiała te tereny. Sama zaś wieś Kačerov od początku XVI wieku była zasiedlona przez górników, a także drwali, którzy spławiali drewno do miejscowości Kuttenberg. Można więc wysunąć wnioski, że także Jan mógł być jednym z niemieckich kolonistów. Uprawdopodobnić ten fakt może etymologia nazwiska Jachmann, z której to zapewne wykształciło się nazwisko Jakmann. Początek nazwiska Jach to imię pochodzenia hebrajskiego pochodzące od Jochanan, czyli Bóg (Jachwe). Istnieje jednak dokładne etymologia dla terenu czesko-morawskiego. Wynika z niej, że nazwisko pochodzi od skróconej formy imienia Jach, czyli Jan. Pierwsza wzmianka Jach alias Jacha pochodzi z Pragi, z roku 1377.  
Pierwsze jednak zapisy z parafii  Kunčina Ves dot. Jakmannów zaczynają się już w roku 1663, kiedy to zaczęto spisywać księgi metrykalne. Na całe szczęście mój bezpośredni przodek Hanß(Jan) urodził się właśnie w tym roku i to w pierwszym kwartale! Nie jest pewne, że Jakmannowie mieli wcześniej, czyli przed rokiem 1663, inne dzieci. Chociaż prawdopodobnie przed Janem musiał urodzić się David. Według aktu jego zgonu miałby urodzić się w 1664 roku, jednak jego aktu urodzenia nie ma. Wiek podawany w metrykach śmierci jest często bardzo różny od rzeczywistego wieku zmarłego.
Hanß urodził się pod nazwiskiem Jankman albo też Jackman. Pierwsza forma bardziej prawdopodobna i może ona potwierdzać wcześniejszą tezę jakoby protoplastą rodu miałby być mężczyzna o imieniu Jan. Niestety z aktu nie dowiemy się niczego więcej, a miałem nadzieję, że może będzie zawarta informacja o pochodzeniu rodziców narodzonego dziecka. Jako ciekawostkę mogę podać, że Hanß miał trzech chrzestnych : Andrzej Prießl, Daniel Frichtinger oraz Barbara Novakin.

Akt urodzenia Hanßa Jakmann
Kolejnym dzieckiem Jana i Barbary Jakmannów była Maria, urodzona w roku 1665, jako Maria Jackmanin. Możliwe, że nazwisko zostało zniekształcone ze względu na płeć dziecka na bardziej 'kobiece'. Kolejne metryki chrztów dzieci nie wnoszą nic nowego. Nazwisko nadal zapisywane w formie Jackman, więc prawdopodobnie tak brzmiała jego pierwsza forma.
W akcie ślubu Hanßa dalej zostaje on zapisany pod nazwiskiem Jackman i tak jest w każdym akcie dotyczącym tej rodziny do roku 1718 włącznie. Dzieci brata Jana - Kacpra, były pisane Jankman. Jednak tylko ta gałązka była pisana inaczej. W metryce ślubu syna Hanßsa - Franza jest dalej używana forma Jackman. Warto zauważyć, że już przez te 60-70 lat nazwisko straciło jedną literkę 'n'. Protoplaści czeskich Jakmannów, zmarli pod tym nazwiskiem pod jakim przybyli i na całe szczęście nic im nie zmieniano.  A czemu na całe szczęście? W dalszej części tekstu się dowiecie.
Nastał rok 1746. 12 lipca urodziła się córka moich pra...dziadków - Franza Jakmanna i Elizabeth Komschwager. Jako pierwsza została zapisana przez księdza pod nazwiskiem Jakman, a w sumie został zapisany Franz, jako jej ojciec. Ciekawie jednak została zapisana Anna Maria Jakman, córka Józefa i Elżbiety. Józef był wnukiem brata Hanßa. Niespełna rok później zapisano :

[...] Anna Maria filia Josephi Junckman [...]

Nie powiem, że nieciekawie nazwisko jest zapisane. Był to wypadek przy pracy spisującego akt, bo w dalszych metrykach, które dotyczyły Józefa bądź jego dzieci nazwisko brzmi Jackman lub Jakman.
W roku 1748 rodzi się mój 5xpradziadek - Joes Casparus Jakmann. Kolejny jednak akt urodzenia córki Franciszka i Elżbiety - Elisabeth mówi nam, że ojciec, który wcześniej nosił nazwisko Jakman, później Jakmann, zwie się Francisci Jackman. W następnych metrykach zachowana jest już stałość nazwiska Franciszka - Jakmann. Przypatrując się jednak metrykom, w których wymieniony jest młodszy brat Franciszka - Adam Franciszek można zauważyć, że niemal w każdej z nich nazwisko pozostaje w formie niezmienionej - Jackmann.
Możemy wreszcie przejść do metryki urodzenia przodka, który zapoczątkował polską linię Jakmanów/Jachmanów - Józefa Jakmanna - tak też zostało zapisane jego nazwisko po raz pierwszy, czyli w roku 1793, kiedy się narodził. Widać tu mniej więcej pewną ciągłość nazwiska w linii moich przodków. Nazwisko chcąc nie chcąc jest często przekręcane, ale forma Jakmann, która się wytworzyła już się zachowała. Chociaż pewnym ewenementem pośród metryk urodzeń dzieci Jana Kacpra i jego żony Katarzyny jest zapis nazwiska ich córki z roku 1783:

[...] Kaspar Jacklmann gaüßer Katharina Mutter [...]

Dwa ostatnie zapisy nazwiska Jakman moich przodków z Czech pochodzą z roku 1814 i 1833, kiedy zmarli moi 5x pradziadkowie - Jan Kacper Jakmann i jego żona Anna Katarzyny. W przypadku Kacpra - Jackman, ale w przypadku Katarzyny jest trochę ciekawiej, więc załączał skan aktu :


Tym sposobem przeliśmy do momentu, w którym dwaj bracia - Ignacy oraz młodszy Józef podjęli decyzję o przeniesieniu się do Kamienicy Polskiej nieopodal Częstochowy, którą wykupili wraz z innymi osadniki z Czech. Ignacy był nawet jednym z delegatów tej grupy, który miał za zadanie reprezentować ich(pozostałych osadników) w określonych sprawach. Zachował się skan aktu notarialnego ustanowienia przez nabywców wsi Kamienica Polska osób wybranych spośród siebie do reprezentowania ich w różnych sprawach. Oczywiście jak wspomniałem jedną z tych osób był  Ignacy Jakman, który jak wszyscy okupnicy tejże wsi stawili się osobiście podczas spisywania aktu notarialnego. Pomiędzy Franciszkiem Neffe, a Franciszkiem Folknerem wymieniony jest Ignacy ... Jogdman...! Nazwisko zapisane bardzo egzotycznie. Na dowód skan :


Nie mam zielonego, ani jakiegokolwiek innego, pojęcia dlaczego nazwisko zostało tak śmiesznie przerobione, bo kilka stron później zapisane jest :

[...] przeto nie mogąc wszyscy razem do każdej czynności stawać obierają spomiędzy siebie współkompanistów Jegomość Panów z Kompanii Czeskiej Józefa Hornicha i Józefa Suk, zaś z Kompanii Niemieckiej Ignacego Jakman, Józefa Klar dając im moc i pozwalając w imieniu swoich wszystkich Enterprenerów [od Entrepreneur - przedsiębiorca] pieniądze na kupno wsi Kamienicy Polskiej od zeznających pobierających, rachunków tak z dochodów jako i wydatków wysłuchania, tych przyjęcia lub odrzucenia, pieniędzy brakujących odebrania, z odebranych pokwitowania, tych w razie nieoddania, winnych podług prawa i postępowania sądowego do sądu przyzwoitego pociągnięcia, i co tylko prawo i okoliczności wymagać będą przyzwoicie czynienia i domagania się. [...]

Tu jak widać nazwisko jak najbardziej w porządku jest zapisane. I to w formie, którą obecnie ja noszę. Warto nadmienić, że drugi delegat - Józef Klar, to przyszły teść córki Ignacego - Marianny. Ciekawi mnie także to, że Ignacy był wybranych spośród nie Kompanii Czeskiej, a Kompanii Niemieckiej, co jak myślę, można potraktować jednak jako silne oddziaływanie kultury niemieckiej na potomków osadników, którzy zasiedlali tereny czeskiej w XVI i XVII wieku.
Józef przybył albo później, albo też do pobliskiej miejscowości Żarki, bo w akcie nie jest ani razu wymieniony.
Pierwszy akt w metrykach parafii w Poczesnej dotyczących jakiegokolwiek z Jakmanów pochodzi z roku 1822, kiedy to rodzi się ostatnia córka Ignacego - Józefa. Warto nadmienić, że przybyli tu osadnicy byli dość światłymi ludźmi. Część z nich umiała pisać i czytać, chociaż byli zwykłymi tkaczami. Chociażby w akcie ślubu najstarszego syna Ignacego - Benedykta z roku 1831, można obejrzeć piękne podpisy Benedykta Jakmanna oraz jego teścia Ignacego Junka.
W roku 1837 rodzi się mój 3xpradziadek - Franciszek Jakmann, bo tak zapisano go w akcie. Franciszek przy narodzinach swoich dzieci zawsze posługiwał się nazwiskiem Jakman. Dopiero w akcie zgonu, który został sporządzony już w łódzkiej parafii Świętego Krzyża tamtejszy ksiądz zapisał cyrylicą Яахмaн, czyli Jachman.
Najciekawszą chyba osobą spośród wszystkich jest Edward Jakman, syn Maksymiliana i Anny, który był synem Ignacego. Maksymilian jako, że miał trzy żony i wiele, wiele dzieci często pojawiał się w aktach. Jego nazwisko także często było przekręcane i tak niektóre dzieci pisały się Jakman, a inne Jachman i tak pozostało po dziś dzień! Wracając jednak do Edwarda... Urodził się on w roku 1844 z ojca Maxymiliana Jakmanna. Mając 21 lat ożenił się ze swoja rówieśniczkę - Joanną Wójcik (Wojszyk) jako Edward JAKMAN. W skutek rosnącego przemysłu włókienniczego w Łodzi po ponad 50 latach spędzonych w Kamienicy Polskiej wielu potomków czeskich osadników postanowiło przeprowadzić się do Łodzi, Żyrardowa lub też pobliskiej Częstochowy. Edward musiał wyjechać do Żyrardowa między rokiem 1875 a 1879 lub 1883. Jednak jeszcze przed podróżą kilkoro dzieci zdążyło się urodzić... Pierwsze dziecko Edwarda i Joanny rodzi się niespełna rok po ślubie - 10 września 1866 roku. Nazwisko Jakman. Kolejnym aktem jest niestety zgon małego Waleriana... Nazwisko nadal zapisywane poprawnie.Następnym dzieckiem była córka - Waleria, urodzona rok po zgonie swojego brata Waleriana. Pomimo użycia już języka rosyjskiego zamiast polskiego nazwisko nadal jest zapisywane tak samo. Przychodzi jednak rok 1871... Ni stąd, ni zowąd ojciec czwartego dziecka urodzonego w tej samej wsi, zwie się Jo(a)chman, a nie Jakman! Rok 1873, nazwisko po raz kolejny Jachman. Kolejne dziecko, więc i pewnie dalej ojciec Jachman, ale ... jednak nie! Jak byk zapisane Яакмaн! Dwóch pozostałych metryk ostatnich dzieci Edwarda i Joanny niestety nie posiadam. Ale mając ich akty ślubu mogę twierdzić, że po raz kolejny ksiądz namieszał i zapisał Jachman przy urodzeniach córek. Joanna zmarła, a Edward postanowił ożenić się z Amalią Rajn vel Rejn, młodszą od siebie o ... 21 lat! Pierwsze dziecko rodzi się w 1895 roku w Żyrardowie z ojca Jachmana, kolejne w 1900, sytuacja ta sama. W 1902 roku rodzi się syn, Jan.... Jan Jakman! Ostatnim znanym mi dzieckiem jest Wiktor, urodzony w roku 1905, kiedy ojciec miał już słuszny wiek 61 lat. Wiktor z nazwiskiem Jakman, rzecz jasna. Poniżej fragmenty ze skanów wszystkich metryk chrztów dzieci Edwarda i Joanny oraz Edwarda i Amalii:


Walerian Jakman - urodzenie - 1866
Walerian Jakman - zgon - 1867
Waleria Jakman - urodzenie - 1868
Piotr Jachman - urodzenie - 1871
Stanisław Jachman - urodzenie - 1873
Leopold Jakman - urodzenie - 1875
Edward Jachman - urodzenie - 1895
Helena Jachman - urodzenie - 1900

Jan Jakman - urodzenie - 1902
Wiktor Jakman - urodzenie - 1902
Najciekawsze w tym jest to, że nie pogubili się oni wszyscy jak zostali w końcu zapisani w swoich metrykach! Piotr i Stanisław pozostawili dzieci o nazwisku Jachman. Leopold i podpisywał się nazwiskiem Jakman, i jego dzieci tak zostały ochrzczone. Edward i Helena do końca życia pozostali Jachmanami, a Jan używał nazwiska Jakman, tak jak został zapisany w metryce chrztu. O Wiktorze nic mi nie wiadomo. Dla mnie to jest aż nie możliwe, że każde dziecko miało w praktyce inne nazwisko! Na sam koniec wisienka na torcie. Zdjęcie grobu Edwarda. Biedak (z racji mieszania z nazwiskiem) ma wyryte na nagrobku nazwisko ... Jakman. I chwała Bogu! 

 
I tak nastąpił podział jednego rodu na Jakmanów i Jachmanów. Do dzisiaj jedni piszą się tak, a drudzy tak. Chociaż wydaje mi się, że jedną z ostatnich linii Jakmanów jest linia Józefa, który przybył do Polski z Czech. Rodzili się i umierali pod tym samym nazwiskiem i żadnych problemów z tym nie było. Dlaczego tak mieszali z potomkami Edwarda? Nie mam pojęcia.
Warto tutaj nadmienić jeszcze jeden przykład. Pierwsze dziecko Maksymiliana i Anny - Franciszek. Urodził się Jakmanem, pozostawił dzieci o nazwisku Jachman i pod tym nazwiskiem do dzisiaj żyją jego potomkowie.
Przykładów z pomyleniem nazwiska Jakman można mnożyć, mnożyć i jeszcze raz mnożyć. Nazwisko niby łatwe, bo chyba prędzej można źle zapisać nazwisko Komtschwager albo Schmoranzer, niżeli Jakman(n)? A wy? Jakie mieliście problemy z nieprawidłowymi zapisami nazwisk w Waszych rodzinach?

Czytaj dalej »
 

Liczba wyświetleń

Obserwatorzy