Tu podaj tekst alternatywny

XI - wieczna genealogia?

Zdjęcie pary młodej z rodziny Brochockich lub Wybieraniec
Zdjęcie wykonane w Pińsku, ul. Kościuszki 24
Dzisiejszy post będzie poświęcony opisywanej już wcześniej rodzinie Brochockich. Jak pisałem w poście Spowinowacony z Pułaskimi Józef Brochocki - mąż przyrodniej siostry mojej babci - jest prawdopodobnie spokrewniony z Kazimierzem Pułaskim. Łączącym ogniwkiem ma być tu babka Józefa - Konstancja ze Świderskich żona Stanisława Brochockiego. Ojciec Józefa - Wojciech - urodził się w 1863 roku w parafii Wojków, przynajmniej tak wynika z aktu ślubu Wojciecha, który zawarł w Częstochowie, a mieszkał ... we wsi Poczesna! A Poczesna leży koło Kamienicy Polskiej, którą od 1818 roku zasiedlali moi Jakmanowie! Jak widać świat jest bardzo mały :)
Dostałem informacje, że Brochoccy nie byli herbu Ossoria, a herbu Prawdzic. Najstarsza wzmianka o herbie Prawdzic pochodzi z 1372 roku, legitymował się nim biskup płocki Stanisław z Gulczewa. Przeszukują wiele, wiele stron nie mogłem natknąć się na informację o Stanisławie Brochockim, czy chociażby Konstancji ze Świderskich. Z aktu ślubu syna Stanisława - Wojciecha - można dowiedzieć się, że Stanisław był rządcą, a w 1888 mieszkał we wsi Kobylanka w pow. Sierpc, z kolei Wojciech jest "urzędnikiem lasów prywatnych".
W końcu pewnego, pięknego, czy słonecznego dnia to nie pamiętam, znalazłem w wyszukiwarce MyHeritage niejakiego Stanisława Dinheim Szczawiński Brochocki, ur. 1825 zm. 1916. Owy Stanisław ma żonę Konstancję Dinheim Szczawińską Świderską. Krótkie wyjaśnienie przydomka 
"Dinheim", z którym wiąże się legenda dotycząca h. Prawdzic :

"tak ułożył, że do muru czerwonego lwa swego przydał. Nad Renem... osiedli z tego domu, gdzie i po dziś dzień hrabiowie de Dinheim lwa z muru zażywają, z których jeden za Bolesława Krzywoustego... w Polszcze osiadł... Jędrzej Dinheim nazwiskiem... zaślubił sobie Jana Prawdy, sędziego ziemskiego gostyńskiego, hrabi na Szczawinie i Trąbkach, jedynaczkę... herb żony swojej Prawdę albo koło żelazne ojczystemu swemu lwu w łapy włożył..."

Tak więc wszystko wskazuje, że to "mój" Stanisław i "moja" Konstancja. Iluż mogło być Stanisławów Brochockich, h. Prawdzic, mających żonę Konstancję ze Świderskich, urodzonych między 1820-1835 rokiem?

Rodzina Brochocki, ok. 1912. Józef to chłopiec z gitarą
 Dalej przeglądam drzewko, są rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, prapradziadkowie, 3xpradziadkowie, 4xpradziadkowie, 5xpradziadkowie, 6xpradziadkowie ... etc. etc. i tak do roku 1050! (sic!) Łącznie ponad 20 pokoleń licząc od Stanisława! Geneza Brochockiego wygląda tak:
1. Stanisław Dinheim Szczawiński Brochocki ur. 1825, zm.1916 + Konstancja ze Świderskich
2. Marceli Dinheim Szczawiński Brochocki + Tekla z Węgierskich
3. Antoni Dinheim Szczawiński Brochocki + Maria z Zdziębieroskich 
4. Franciszek Dinheim Szczawiński Brochocki + Róża z Kuczborskich
5. Wojciech Dinheim Szczawiński Brochocki + Justyna z Mostowskich
6. Tomasz Dinheim Szczawiński Brochocki
7. Aleksander Dinheim Szczawiński Brochocki
8. Andrzej Dinheim Szczawiński Brochocki ur. 1642
9. Bartłomiej Dinheim Szczawiński Brochocki
10. Feliks Dinheim Szczawiński Brochocki
11. Feliks Dinheim Szczawiński Brochocki
12. Aleksander Dinheim Szczawiński Brochocki
13. Andrzej Dinheim Szczawiński Brochocki ur. 1390
14. Niesiegniew Dinheim Szczawiński Brochocki ur. 1370
15. Dziadzibogus Golcz Szczawiński zm. 1380
16. Georg von der Goltz 
17. Arnold de Golcze zm. 1297
18. Bogisław Goleczewo - Golcze zm. 1273
19. Casmir Goleczewo - Golcze
20. Johan  Goleczewo - Golcze zm. 1200
21. Michael Goleczewo - Golcze zm. 1198
22. Johan von Golczewo ur. 1122
23. Andreas von Dienheim ur. 1050
uf. I to by było na tyle... 
Jeden z Brochocki wymienionych w powyższym spisie walczył pod Grunwaldem! A był to Andrzej Brochocki, kilka wzmianek z Grunwaldu o Brochockim : 


"Siedzieli pospołu rycerze, gdzie indziéj młodzież co pasów jeszcze się nie dosłużyła, i czeladź, i pachołkowie i żołnierz zaciążny. Misy z rybami, o które w Brdzie trudno było, szły na stół i dzbany zaczynano nachylać, gdy pan Andrzéj Brochocki zawołał do Jana Naszana z Ostrowiec Toporczyka:
 — Jaśku, serce moje, wszystko mi się widzi, że rychło przyjdzie do rąbaniny... dłonie mi czegoś świerzbią.
 — Bogdajbyś, panie starosto, był prawdziwym prorokiem: żołnierz, który stoi, psuje się, tyje, ciężeje i rozpieszcza.
 — Nie bój się — mówił Brochocki — nie da ci Plauen, ani Kochmeister do tuszy przyjść: ino ich nie widać. Niemcy im zaciążnego ludu nasłali siła, bo bitwa Grunwaldska popłoch wielki uczyniła aż do Renu, a gorszy wstyd. Sprzedali ziemię w Czechach i miły druh Zygmunt Węgrzynków im podesłał... Pilno im to poodbierać, co się samo pooddawało nam i co za Malborg stracimy.
 — Nie wspominaj Wasze Malborga — wtrącił Sędziwój z Ostroroga, który w końcu stołu z Niedźwiedziem siedział. — Serce się kraje, gdy pomyślimy, żeśmy go miéć byli powinni.
 — Witoldowa to robota — mruknął Malski — ja mu nigdy nie wierzę. Zdradził nas pewnie.
 — Żmudź mu za to dali — wtrącił inny.
 — Panie Andrzeju — mówił Naszan Topor — wy to lepiéj od nas wiecie: dużo ich tam znowu jest?
 — Jużciż nie tyle co było pod Dąbrowną — rozśmiał się Brochocki, — a zawsze poczet duży. Niemcy to płodny naród, rodzi się ich naraz po dwóch, po trzech, i żyje to lada sucharem, a skórę ma twardą.
 — Nie lubię ich — mówił Ostroróg — ale z respektem jestem. Rycerstwo mają dobrze wyćwiczone, oręż przedziwny, a rzemiosła u nich jak nigdzie.
 — Tylko — ozwał się Niedźwiedź — ani z Francuzy, ani z Hiszpany, ani z Włochami u nich równać się nie mogą. Zobaczcie zbroje niemieckie przeciw włoskich i hiszpańskich, albo miecze lub tarcze!
 Chciał coś mówić Niedźwiedź jeszcze, gdy postrzegł, że pacholę, które z jego tarczą chodziło, biegło pędem doń z twarzą rozjaśnioną. A tuż u żołnierskich mis powstał rozruch, bo każdy co mógł chwytał i naprędce do ust niósł, zrywając się z ziemi.
 — Co u Boga! — krzyknął Ostroróg — ludzie ruszają.
 — Krzyżacy idą! Krzyżacy!"



" Po pierwszém starciu Brochocki krzyknął do Naszana Toporczyka:
 — Gorąco będzie!"




" Brochocki podszedł i dobywszy nóż, sznury zaraz porozcinał.
 — A co? — zapytał — cóż powiecie o dzisiejszéj sprawie?
 — Mój panie — smutnie odparł Kuno — albo Grunwaldskiéj waszéj warta, lub po rycersku więcéj niż ona. Lecz tym co polegli, oddajcie cześć, bo i oni bili się walecznie.
 Brochocki hełm zdjął i głowę uchylił.
 — Cześć wszystkim — rzekł.
 Zabrawszy z sobą Dienheima, poszedł p. Andrzéj téż do miasta, bo każdemu spoczynek był potrzebny."




"Powróciwszy z wyprawy, w któréj pod koniec wiele doznał przykrości, bo mu ludzie zazdrośni w poprzek drogi stawali, Brochocki szukał oczyma dzieci w progu i musiał się temi cieszyć, które zastał."




"Sam Brochocki rozporządził co miało iść na skład, do zbrojowni, do skarbca, co do dworu, do sypialni i do skrzyń jej mościnych, lub na podarki i ofiary. Dostała się dziesięcina parafialnemu kościołowi i niejednemu z krewniaków i sąsiadów."


Jestem ciekaw na ile prawdziwy jest ten wywód przodków. Moja niepewność co do jego prawdziwości budzi fakt braku dat urodzeń/zgonów przy wszystkich osobach. Zostaje mi tylko napisać do autora drzewa, może ma informacje , a ich nie wpisał? 

Czy masz jakiekolwiek informacje na tematy powyższego posta?Poszukujesz przodków i krewnych w tych samych miejscowościach? A może dopiero zaczynasz przygodę z genealogią? Napisz : czarprzodkow@gmail.com
 

2 komentarze:

  1. Radzę napisać do autora drzewa ! Powodzenia w poszukiwaniach !

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Bynajmniej to nie przynajmniej.

    http://bynajmniej.pl/bynajmniej-to-nie-przynajmniej

    OdpowiedzUsuń

Liczba wyświetleń

Obserwatorzy