Tu podaj tekst alternatywny

Brat Maciej - krewny franciszkanin? cz. 1

Brat Maciej w Nagasaki
Dzisiejszy post poświęcony będzie osobie Stanisława Jańca(Jońca), czyli brata Macieja. Nie udało mi się jeszcze ustalić czy jest on ze mną spokrewniony, ale na 90 proc. jest pewne iż to jakiś dalszy krewny. Nazwisko to bowiem nosili moi przodkowie w Żarówce, tam też urodził się Stanisław Janiec i tam mieszkali jego rodzice. Gdybym ustalił imiona dziadków brata Macieja istniałaby spora szansa odnalezienia wspólnego krewnego już na tym poziomie. Jednym z 'dowodów' na możliwość pokrewieństwa moich Jońców z bratem Maciejem jest numer domu w jakim mieszkali. Brat Stanisława - Józef - urodził się w domu pod nr 31, a moi przodkowie mieszkali w domu pod nr ... 33, czyli dom w dom, płot w płot. Po za tym brat mojego 4xpradziadka Tomasza Joniec - Stanisław - zmarł w domu pod nr 31! Tak więc może to on jest bezpośrednim przodkiem brata Macieja?
Przedstawię teraz biografię brata Macieja, bo jego życie było bardzo ciekawe.
Brat Maciej, a właściwie Stanisław Janiec[ nazwisko zdeformowane od formy Joniec] urodził się w 1902 roku w rodzinie chłopskiej jako trzecie dziecko Filipa i Tekli z Prygów. Stanisław miał pięcioro rodzeństwa i już od najmłodszych lat pomagał rodzicom na roli, w gospodarce. Mały Stanisław nie chodził do szkoły, ale rodzice zadbali o edukacje syna. Nauczył się wtedy czytać, pisać czy liczyć co w tak małej wiosce było sporym osiągnięciem.
Pracował również na gospodarce księdza parafii zdziarzeckiej Jakuba Krogulskiego. Tenże ksiądz wywarł na Stanisławie ogromny wpływ na jego religijność i duchowość. Brat Maciej odbył również służbę wojskową w Lwowie co jeszcze bardziej umocniło jego wiarę w Boga. A jak? A no tak, że w czasie służby w wojsku Stanisław po raz pierwszy spotkał się z pismem "Rycerz Niepokalanej" wydawanym przez franciszkanów. To właśnie lektura "Rycerza" i zamieszczanych w nim wezwań do pełnienia posługi misyjnej w Milicji Niepokalanej spowodowała, że Stanisław zaczął myśleć o wstąpieniu do klasztoru w Niepokalanowie. Droga Stanisława do przywdziania habitu zakonnego była trudna, rodzice nie chcieli aby ich opuścił i wstąpił do zakonu. Zapewne było to spowodowane trudną sytuacją rodziny, w której każda para rąk do pracy liczyła się na wagę złota. W tej sytuacji Stanisław postanowił szukać rady duchowej i napisał list do o. Maksymiliana Kolbe w Niepokalanowie.Na jego pytanie: co ma czynić, tak odpisał mu o. Maksymilian Kolbe: 

"W odpowiedzi na Twój list, donosimy, że w wypadku - czy przestąpisz IV przekazanie wyjeżdżając z domu do klasztoru bez pozwolenia rodziców, czy też nie, to najlepiej zapytaj się w tej sprawie spowiednika, albo księdza proboszcza i zrób jak ci sumienie wskaże [...]"


Sumienie Stanisława wskazało, a determinacja była tak wielka, że mimo sprzeciwu rodziców opuścił dom rodzinny i bez pożegnania najbliższych wyjechał prosto do Niepokalanowa. W roku 1929 Stanisław przystąpił do zakonu franciszkanów w Niepokalanowie przyjmując imię Maciej.  W klasztorze panowały nadzwyczaj skromne warunki życia, a nowo przyjęci bracia nieraz sami musieli budować dla siebie dom klasztorny i własnoręcznie sporządzać łóżka oraz domowe sprzęty.
Budowa klasztoru franciszkańskiego w Nagasaki.
24 kwietnia 1930 r. ojciec Maksymilian Kolbe przybył do Japonii z czterema zakonnikami, aby prowadzić tam działalność misyjną i założyć działalność "japoński Niepokalanów". Rok później o. Maksymilian zakupił od tamtejszych wieśniaków ok. 2 hektarów ziemi w Nagasaki. Zakonnicy z wielkim wysiłkiem zbudowali tam klasztor u stóp góry Hikosan nazywając go Mugenzai no Sono - Ogród Niepokalanej. W klasztorze tym Maksymilian Kolbe wraz z współbraćmi zaczął wydawać czasopismo "Seibo no Kishi", czyli "Rycerza Niepokalanej" w języku japońskim. Misjonarze zbudowali również kościół, poświęcony 15 sierpnia 1934 r., a w kwietniu 1936 r. otworzyli niższe seminarium i przyjęli pierwszych uczniów . W 1936  roku "Rycerz Niepokalanej" w języku japońskim miał już nakład 65 000 egzemplarzy! W tym samym roku wrócił jednak do Polski, aby pokierować Niepokalanowem, który już wtedy był największym klasztorem katolickim na świecie. W chwili wybuchu II wojny światowej żyło tam i pracowało około 700 zakonników! Po wybuchu II wojny światowej o. Maksymilian Kolbe został aresztowany przez Niemców w 1941 roku i osadzony w więzieniu Gestapo na Pawiaku w Warszawie. 28 maja 1941 roku został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau. Tutaj krzepi upadłych na duchu, spowiada, dzieli się z innymi tym, co najcenniejsze: miską zupy i chlebem. W końcu ofiaruje swoje życie za innego więźnia. O. Kolbe zmarł 14 sierpnia 1941 roku, dobity przez hitlerowców zastrzykiem trucizny, jako jeden z ostatnich więźniów zamkniętych w bunkrze głodowym. Został beatyfikowany 17 października w 1971 roku przez papieża Pawła VI, natomiast Jan Paweł II, 10 października 1982 roku, ogłosił go świętym, nazywając "patronem naszych trudnych czasów". 
Brat Maciej 20 marca 1933r. został wezwany do Japonii do pomocy przy budowie misji i wspólnie z trzema innymi braćmi (Norbert Malinowski, Iwo Czado, Norbert Kurek) wyjechał na misje do Japonii, do Nagasaki. Podróż braci z Niepokalanowa do Nagasaki odbywała się okrętem przez Marsylię oraz Hongkong i trwała ponad miesiąc. Brat Maciej w Nagasaki pomagał przy rozbudowie klasztoru, budowie kościoła oraz przy drukowaniu "Rycerza". Pobyt i praca w Japonii nie były łatwe. Zdarzały się sytuacje bardzo przykre: i głodno, i chłodno, i za ojczyzną tęskno. Misjonarze znosili wszystko z pogodą ducha [6]. Ze względu na ciągły brak pieniędzy - klasztor utrzymywał się z pieniędzy przesyłanych przez Niepokalanów, zakonnicy starali się być samowystarczalni. Zakonnicy uprawiali więc pole i ogród, hodowali kury, krowy i świnie, wypiekali chleb, wyrabiali ser, robili pończochy oraz wykonywali wszelkie prace budowlane przy klasztorze i seminarium. Gwardian o. Kornel Czupryk zlecił bratu Maciejowi opiekę nad krowami, a gdy zostawało mu wolnego czasu wypiekał chleb oraz placki. Z tym zajęciem wiąże się przygoda brata Macieja z japońską policją. Przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności (zatkany komin) świąteczne wypieki brata Macieja spowodowały pożar dachu piekarni, która przylegała do klasztoru. Pożar został szczęśliwie ugaszony przez straż pożarną, ale brat Maciej został aresztowany przez policję. Na posterunku został przesłuchany przez komendanta policji, pouczony o ostrożnym obchodzeniu się z ogniem i zwolniony do klasztoru...
 Druga część biografii brata Macieja już w sobotę!

Btw.  Na fanpagu bloga Czar Przodków od piątku co tydzień organizowany będzie konkurs, w którym do wygrania będą ciekawe książki historyczne! Pierwszą książką do wygrania będą " Psy Stalina " Nikity Pietrowa. Więcej info o konkursie można przeczytać na tutaj : Czar Przodków - facebook . Serdecznie zapraszam!



Czy masz jakiekolwiek informacje na tematy powyższego posta?Poszukujesz przodków i krewnych w tych samych miejscowościach? A może dopiero zaczynasz przygodę z genealogią? Napisz : czarprzodkow@gmail.com
 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Liczba wyświetleń

Obserwatorzy