Tu podaj tekst alternatywny

Przodkowie nasi będący jak Matuzalem.

Może tytuł sprawia niektórym trudność - kim był Matuzalem, kto to jest? Szukałem w internecie słów, które mogą być bardziej nietuzinkowe i ciekawe niż te, które używamy na co dzień. Tytuł tego posta Przodkowie nasi będący jak Matuzalem. można by było wyrazić jednym słowem - Długowieczność, a jak kto woli trzema słowami - Długowieczność naszych przodków.  Temat, który chciałbym Wam dzisiaj przybliżyć jest 'podkradziony' z bloga Martyny Bryś  Czar minionych lat... - do którego wszystkich zapraszam! Mam nadzieję, iż Martyna się nie obrazi, że troszkę rozwinę ten temat.
 
Tytułowy bohater - Matuzalem jest biblijną postacią, która miała żyć przeszło 969 lat! Matuzalem występuje w Księdze Rodzaju, w rozdziale 5, w wersach 21-27. Był synem Henocha, ojcem Lamecha i dziadkiem Noego. Lamech urodził się wtedy, gdy Metuszelach miał 187 lat. 
Z punktu widzenia Boga czas nie ma racji bytu - jest po za nim, nieskończony i wieczny. Logicznie rzecz biorąc potrafi on zatrzymać czas i wydłużyć życie ludzkie. Dla człowieka jedno milenium czy jedna epoka jest niewyobrażalną jednostką czasu - dla bytu wyższego może być jedynie chwilą. Nie podważa to jednak faktu, iż dla każdego z nas czas jest bardzo ważną częścią życia i każdy chciałby żyć jak najdłużej. Dlaczego więc nie możemy żyć 200, czy 400 lat? Dla osób wierzących przykładem życia wiecznego może być osoba Nowego Adama - czyli Jezusa - jedynego człowieka, który pokonał śmierć i wskrzeszał ludzi umarłych. Jednak jak zaszło to zjawisko? Czy polegało na jakieś zmianie w kodzie DNA? Tak sobie myślę, że może osoby, które dożywają wieku 110+ mają w sobie cząstkę DNA właśnie Jezusa? Może są to trochę zbyt daleko idące wnioski, nie ma na to przecież żadnych dowód naukowych, ale odpowiedź na to pytanie zostawiam Wam. 
Kontynuując temat kwasu deoksyrybonukleinowego(DNA)...  Jak wiadomo nasi praprzodkowie mieli jedyny i niepowtarzalny, wręcz doskonały kod DNA. Kiedy na przestrzeni kilku wieków wystąpiła choć drobna pomyłka genetyczna mogła ona być przyczyną krótkiego życia naszych przodków. Na przestrzeni kilkuset lat drobna pomyłka genetyczna, która była wciąż powielana mogła zebrać ogromne żniwo w postaci umieralności w wieku 30-35 lat. 
DNA
Z drugiej strony bardzo łatwo można obalić teorię komplikacji kodu DNA, który ma wpływ na krótsze życie. W XIX wieku średnia umieralność wahała się w granicach 35-40 lat. Najdłużej żyjącym narodem byli wówczas Szwedzi, którzy średnio dożywali rekordowego wieku 45 lat. Jak możemy zauważyć w dzisiejszych czasach ludzie żyją znacznie, znacznie dłużej. Średnio ta podniosła się prawie o 40 lat! Według naukowców w epoce kamienia łupanego średnia długość życia ludzi wynosiła 18-20 lat. Jeśli komplikacja genów miałaby wpływ na długość życia to teoretycznie dzisiaj na świecie nikt nie powinien mieć racji bytu. Przez 30 tysięcy lat materiał genetyczny uległ ogromnej komplikacji i wymieszaniu się. Tak więc co ma wpływ na długo wieczność? 

Cały czas zastanawiam się jak to jest, że moi przodkowie, krewni, którzy mieszkali w Żarówce dożywali tylko 40-50 lat, a część rodziny mieszkająca w Szczyrku średnio lat 75-80? W parafii zdziarzeckiej do której należała wieś Żarówka średnia umieralność utrzymywała się na poziomie 32 lat! W tym znaczna liczba zgonów malutkich dzieci, które żyły 2 tygodnie, miesiąc czasami roczek... Na pewno w dzisiejszych czasach umieralność dzieci znacznie się zmniejszyła. Wpływ na to ma bardziej zaawansowana medycyna, higiena i lepsza dostępność do czystej wody i jedzenia. Kiedyś najmniejszy katar czy kaszel mógł doprowadzić dorosłego do śmierci, a co dopiero dziecko. Jeśli warunki w Szczyrku i w Żarówce były mniej więcej podobne to dlaczego różnica wieku umieralności jest tak duża? Moi 2xpradziadkowie dożyli odpowiednio 82 i 78 lat. Ich dzieci 96 i 84 lat, rodzice 2xpradziadków 74, 82,78 i 64 lat. Idąc dalej możemy znaleźć przodków, którzy na przełomie XVIII i XIX wieku żyli lat 80 czy 90. Oczywiście zdarzają się także zgony w młodym wieku, moja 5xprababcia zmarła zaledwie w wieku 28 lat - prawdopodobnie przyczyną były powikłania poporodowe. Czy mają na to wpływ geny? - koło znowu się zatacza... Krewni, którzy w początkach XIX wieku wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych także mogą się pochwalić długowiecznością. Kiedy ich kuzyni czy bracia w Polsce dożywali lat 50, oni żyli o 30-40 lat dłużej. Tu jednak odpowiedź jest dość prosta - na zachodzie medycyna była znacznie bardziej rozwinięta niż w Polsce. Na pewno w USA były wówczas lepsze warunki życia, w tym dostęp do jedzenia, wody pitnej czy zachowanie higieny.
Ubiór ochronny lekarza podczas epidemii dżumy

Tak od religii przez DNA doszliśmy do medycyny... Wysoka umieralność młodych ludzi w XVII czy XVIII wieku była spowodowana chorobami, które dziesiątkowały ludność wiejską, a także mieszczan - szlachta miała znacznie lepszy dostęp do lekarzy. W historii możemy wymienić wiele epidemii, które zbierały ogromne żniwo. Oczywiście najstraszniejszą i najbardziej powszechną chorobą była dżuma, która według szacunkowych danych zabiła od 75 do 200 mln (sic!) ludzi na całym świecie! Drugą pandemią, która szalała na świecie była tzw. grypa hiszpanka. Na chorobę tą zachorowało prawie 500 mln ludzi, co stanowiło wówczas 1/3 światowej populacji. W efekcie zmarło od 50 do 100 mln ludzi. W dzisiejszych czasach takich szalejących chorób nie ma. Mówienie o zwierzęcej grypie(świńskiej czy ptasiej - jak kto woli) jest raczej straszeniem ludzi i wyciągnięciem od nich pieniędzy, aby zaszczepili się przeciwko wirusowi. 
Kolejną przyczyna, która niejako bywa powiązana z tematem medycyny są ówcześnie prowadzone wojny. W dzisiejszych czasach, tzn. po połowie lat 50. na świecie nie ma raczej regularnych wojen pomiędzy państwami. Najbardziej krwawa bitwa została stoczona w 1461 roku w Anglii. W dziesięciogodzinnej walce zginęło ponad 28 tysięcy ludzi, co stanowiło ok. 1% całej ludności angielskiej. Prawie 500 lat później, wydawałoby się normalniejszych czasach, czasach, które pamiętały II wojnę światową, które chciały o niej zapomnieć ... w wojnie, która toczyła się w Bośni i Hercegowinie z powodu czystek etnicznych zginęło od 97 do 200 tysięcy ludzi. Wszystkie wojny, choroby, czy zwykłe pożary przyczyniały się do niezwykle wysokiej umieralności młodych ludzi i dzieci. 
2xprababcia Katarzyna Cichoń - dożyła 91 lat
Średnia umieralność w mojej rodzinie utrzymuje się raczej na dość młodym wieku. Średnia długość życia mężczyzny wynosi bowiem tylko 44 lata, natomiast kobiety lat 47. Wyłącznie 19 osób, spośród 1600 nieżyjących dożyła wieku 90+. 
Kilka rekordów najdłużej żyjących osób :
Wiktor Wybieraniec - 96 lat
Tomasz Markowski - 95 lat
Maria Kruczek - 96 lat
Margaret Saskosky - 93 lata
Angelina Mc Closkey(córka Tomasza) - 93 lata i kilka osób, które żyją obecnie i osiągnęli wiek 90+.
Według metryki zgonu jednej z przodkiń żyła ona 100 lat - nie mam jednak potwierdzenia tego wieku w postaci jej aktu urodzenia. Już jeden akt zgonu mówił mi, że moja pra...babcia żyła 100 lat, w efekcie żyła 22 lata krócej. 
A Waszym zdaniem co jeszcze ma wpływ na długowieczność?


P.S Blog ‘Czar Naszych Przodków’ bierze udział w konkursie na blog roku 2012. Obecnie trwa głosowanie, w którym internauci wysyłają sms-y. Jeśli kogoś zainteresował blog i zechciałby zagłosować na niego w konkursie bardzo proszę o wysyłanie smsa o treści G00253 na nr 7122, koszt 1,23 zł z VAT.Być może jeśli uda się zająć dobre miejsce w konkurencji blogów to genealogią zainteresuje się jeszcze więcej osób?Bardzo dziękuje wszystkich za oddane głosy!
 

Konkurs na blog roku 2012 !

Blog ‘Czar Naszych Przodków’ bierze udział w konkursie na blog roku 2012. Obecnie trwa głosowanie, w którym internauci wysyłają sms-y. Jeśli kogoś zainteresował blog i zechciałby zagłosować na niego w konkursie bardzo proszę o wysyłanie smsa o treści G00253 na nr 7122, koszt 1,23 zł z VAT.Być może jeśli uda się zająć dobre miejsce w konkurencji blogów to genealogią zainteresuje się jeszcze więcej osób?Bardzo dziękuje wszystkich za oddane głosy!
 

Bracia Skarżyńscy - spiskowcy na Sybirze.

Jako, że dzisiaj mamy 150. rocznicę Powstania Styczniowego, największego polskiego zrywu niepodległościowego, grzechem byłoby nie wspomnień o tym na blogu. Nie będę tutaj opisywał powstania - każdy może sobie to przeczytać w internecie. Chciałbym natomiast przedstawić Wam drodzy czytelnicy życiorys i historię dwóch braci Skarżyńskich - Onufrego i młodszego Dionizego. Młodszy z braci - Dionizy, uczestniczył w Powstaniu Styczniowym. Oboje natomiast żywo walczyli o ocalenie polskości o wyrwanie się spod zależności carskie. Biogram braci Skarżyńskich udostępniony i spisany przez Pana Jerzego Świątkowskiego - prawnuka Onufrego.
Onufry Skarżyński
Onufry Skarżyńskich urodził się 19 marca 1818 roku w Bendrach z kolei Dionizy przyszedł na świat 18 kwietnia 1820. Bracia byli synami Łukasza Józefa (1792 - 1862) oraz Anny z Michniewiczów(1779-1844). Oboje ukończyli gimnazjum w Sejnach, a następnie wyjechali na studia do Królewca. Onufry był związany z poznańską Centralą Tow. Demokratycznego Polskiego. Utrzymywał kontakty z Michałem, Słomczewskim, który jako emisariusz przybył do Wilna w r. 1845, i podejmował próby przerzutu broni z Prus. W 1843 roku za zgodą namiestnika Królestwa Polskiego - Iwana Paskiewicza,  warszawska Komisja Wojenno-Śledcza przeprowadziła 'nagłą' rewizję w domu braci Skarżyńskich.  Nie znaleziono jednak żadnych informacji, które potwierdzałyby zarzuty jakie stawiał wobec braci jeden z aresztowanych konspiratorów. W kolejnych latach Dionizy kontaktował się z emisariuszami patriotycznych środowisk emigracyjnych, m.in. z Tomaszem Malinowskim i Napoleonem Kamieńskim, aby zacząć przygotowania do powstania, które miało wybuchnąć w 1846 roku. Zajmował się też werbowaniem uczestników planowanego powstania. Na działalność obu braci zwróciły uwagę policji zeznania aresztowanych wówczas spiskowców (m.in. Ludwika Mierosławskiego); 12 listopada 1846 roku Iwan Paskiewicz podpisał nakaz ich aresztowania. Zostali uwięzieni początkowo w byłym klasztorze dominikanów w Wilnie , a następnie (od kwietnia 1847) w Cytadeli Warszawskiej. Ich ojciec został oddany pod tajny nadzór policyjny i obciążony kosztami śledztwa, które trwało do sierpnia 1850 roku i skończyło się wyrokiem bezterminowej katorgi „za udział w przygotowaniach umysłów do buntu”. Wyrok został konfirmowany w styczniu 1852 roku, a w lutym tego roku Paszkiewicz zmniejszył tę karę do trzech lat robót na Syberii. Onufry w roku 1855 mieszkał w Tobolsku nadal pod nadzorem policyjnym; pobierał zasiłek skarbowy. Wraz z bratem, wymieniony był w „Księdze adresowej” Komitetu Opieki nad Zesłańcami, działającego na Podolu i Wołyniu pod patronatem Ksawery Grocholskiej i Róży Sobańskiej, z adnotacją:
Dionizy Skarżyński

„Ci mają swoje utrzymanie się

Bracia wrócili do kraju w roku 1858, korzystając z manifestu koronacyjnego w roku 1856.  Po powrocie z zesłania Onufry Skarżyński osiadł w rodzinnym majątku Bendry k/Miroslavia, pomagał ojcu prowadzić gospodarstwo. Ożenił się z Salomeyą Żylińską. Z kolei Dionizy początkowo przebywał w Kownie, gdzie założył i prowadził Dom Zleceń Rolników Nadniemeńskich, a następnie przeniósł się do Warszawy. Działał w Towarzystwie Rolniczym i Towarzystwie Kredytowym Ziemskim oraz należał do stronnictwa „białych”. W lipcu 1863 roku Dionizemu Skarżyńskiemu powierzono stanowisko dyrektora Wydziału Skarbu w Rządzie Narodowym Karola Majewskiego. Główną kasę, za którą był odpowiedzialny, ukrywał u swojej krewnej. Stanowiska zrzekł się we wrześniu, po uformowania rządu „wrześniowego” (z przewagą stronnictwa „czerwonych”). Nie wszedł w skład kolejnego rządu powstańczego – rządu Romualda Traugutta. Po wycofaniu się ze składu rządu młodszy z braci wyjechał do Francji i podjął studia w Niemczech. Studiował prawo w Heidelbergu, uzyskując stopień doktora. W kolejnych latach (od ok. 1870) przebywał w Krakowie. Pracował jako członek dyrekcji w Banku Galicyjskim dla Handlu i Przemysłu (1872–1887) i Galicyjskiego Zakładu Kredytowego Ziemskiego. Onufry obdarzony był umysłem jasnym i trzeźwym pracował nad dalszym kształceniem się, wszystkie prądy naukowe, literackie i społeczne, obcymi mu nie były, ale wszędzie umiał uchronić się od krańcowości, wynosiwszy z domu rodzinnego uczucia prawości, szlachetności i
Salomea z Żylińskich, żona Onufrego

religijnych przekonań, pozostał wiernym tej tradycji do zgonu Zaszczycony zaufaniem współobywateli, po trzykroć wybierany na radcę komitetu Tow. Kred. Ziemskiego, spędził na tym urzędzie lat 12 pełniąc sumiennie obowiązki swoje, szanowany przez
kolegów, jak i przez wyborców swoich.  Utrata słuchu zmusiła go, pomimo nalegań współobywateli ustąpić z tegoż stanowiska,
Tablica nagrobna Onufrego Skarżyńskiego
odtąd, więc ograniczony do życia rodzinnego i sąsiedzkiego, pracował nad agronomią. Na kilka miesięcy przed śmiercią Onufrego, siły opuszczać go zaczęły, w końcu przypadła straszna choroba, śród niezmiernych boleści, przewieziony do Wilna, otoczony całą rodziną, troskliwymi staraniami lekarzy, po dwutygodniowych męczarniach, opatrzony św. Sakramentami, skonał na łonie żony i całej zgromadzonej rodziny. Na odgłos dzwonu pogrzebowego w kościele miłosławskim, pomimo ulewnego deszczu, lud okoliczny, krewni, przyjaciele i sąsiedzi, niektórzy nawet ze stron dalszych, przybyli, by oddać hołd zmarłemu i złożyć zwłoki niesione na barkach syna, zięciów i przyjaciół do grobu rodzinnego.
Dionizy zmarł 19 czerwca 1903 roku w Dajnowie(pow. białostocki). Około 1858 roku, po powrocie do kraju, poślubił Jadwigę z Orłowskich, która zmarła już w 1862 roku, pozostawszy po sobie córkę - Annę.

 Jeszcze raz chciałbym podziękować Panu Jerzemu Świątkowskiego za udostępnienie mi zdjęć oraz biogramu obu braci Skarżyńskich.


 

Illegitimi thori .

Czas odkurzyć jedną z rodzinnych gałęzi, która jako pierwsza została odkryta. Oczywiście mówię tutaj o szeroko rozumianej rodzinie Cichoń. W tej gałęzi nie dzieje się teraz za wiele, czekam jednak na metryki chrztów, ślubów i zgonów za lata 1806 - 1863. Metryki te powinny dać informacje o zgonach, może ślubach niektórych przodków, których już mam w drzewku. Nowych protoplastów raczej się nie spodziewam - chyba 'wyczerpałem' już wszystkich przodków w tej linii. Jednak metryki pozwolą pociągnąć mi wiele linii bocznych - dzięki nim znalazłem dużo ciekawych powiązań z wieloma obecnie żyjącymi żarowianami. Do tej pory niedowierzam, że w tej stronie drzewa nie znalazłem żadnego ubytku przodków. Wieś mała, nazwiska ciągle się powtarzają. Chociaż w akcie ślubu moich 3xpradziadków - Wojciecha Cichoń i Katarzyny z Jońców pojawia się zapisek o udzielonej dyspensie. Babcia Wojciecha - Anna, była z domu Mróz, a obydwie babcie Katarzyny również były z domu Mróz. Niestety brak dalszych metryk uniemożliwia mi dokładne stwierdzenie pokrewieństwa Wojciecha i Katarzyny. Jedynym wyjściem jest wyciągnięcie udzielonej dyspensy z Archiwum w Tarnowie.
Kiedy jakieś trzy lata temu odkryłem przodków mojej prababci - Apolonii Cichoń z Piątków dowiedziałem się, że jej rodzicami byli Jan i Katarzyna dd Pryga. Prababcia niestety zmarła w bardzo młodym wieku 45 lat, po narodzinach ostatniego dziecka, które zmarło w szpitalu św. Łazarza w Krakowie po dwóch tygodniach z wycieńczenia i głodu...
Ojciec Apolonii - Jan, urodził się 21 listopada 1856 roku w domu pod numer 120 jako nieślubny syn Katarzyny Piątek. Jego chrzestnymi byli Jan Jakobus i Marcela Piątek - jego ciotka.

Metryka urodzenia Jana Piątek

 Już cztery lata przed urodzeniem Jana, Katarzyna urodziła córkę - Zofię, również była dzieckiem nieślubnym. Zofia po śmierci mojej 3xprababci - Katarzyny, wyszła za mąż za mojego 3xpradziadka - Jana Prygę. Rok po narodzinach Jana urodziło się kolejne nieślubne dziecko Katarzyny - Pelagia, ta jednak przeżyła tylko dwa dni...  Innych dzieci Katarzyny nie znalazłem, chyba, że postanowiła wziąć ślub i dzieci rodziły się już pod nazwiskiem ojca.
Jestem pewien, że w ówczesnych czasach nieślubne dzieci były niesamowicie piętnowane i wytykane palcami, chociażby przez inne dzieci. Nawet w dzisiejszych, niby współczesnych i tolerancyjnych czasach, wiele osób próbuje wytłumaczyć narodziny nieślubnych dzieci. Jeszcze kiedy ów dziecko narodziło się w dużym mieście - Lwów, Łódź czy Warszawa, mogło to obejść się bez większego echa. Jednakże na małym terenie każdy sąsiad wiedział o narodzinach dziecka z nieprawego łoża. Chyba dla każdego genealoga - amatora najgorsze nie jest to, że dziecko było nieślubne, ale fakt, że 'uciekają' nam przodkowie. Bowiem kiedy nie znamy ojca naszego dziecka już wielu przodków nie zdołamy odnaleźć. Ustalić ojcostwo jest dość trudno. Czasami w akcie ślubu ów dziecka można znaleźć informacje o uznaniu ojcostwa. W zdziarzeckiej parafii się jednak z tym nie spotkałem. Oczywiście najtrudniej jest odnaleźć biologicznego ojca zwykłego śmiertelnika, tzn. chłopa, który nie spisywał testamentów, wspomnień czy innych dokumentów, w których mogłaby być zawarta informacja o ojcu. W przypadku Katarzyny dopuszczam możliwość, iż ojcem tych dzieci mógł być jakiś  bliżej nieokreślony 'żołnierz', który kiedy przyjechał na wieś to czynił tego co nie mógł na wojnie. Być może kiedy już zakończył karierę wojskowego ożenił się z Katarzyną i mógł uznać ojcostwo tych dzieci, a księża nie odnotowali tego faktu w metrykach urodzeń ów dzieci. Ojciec Katarzyny - Jan, ożenił się dopiero w wieku 35 lat. W metryce określony był jako miles dlatego pewnie tak późny ślub. Może i Katarzyna podtrzymując tradycję rodzinną chciała męża wojskowego? Wolałbym nie dopuszczać do myśli wersji, że każde dziecko jest od innego ojca... 
Także w gałęzi dotyczącej rodziny Kruczek mam jeden przypadek nieślubnego dziecka. Moja 4xprabacia - Teresa Laszczak urodzona w 1806 roku z matki Marianny. Udało mi się odnaleźć akt ślubu Teresy i niestety ojciec nie jest podany, nie ma też informacji czy była córką z prawego łoża czy nieprawego.  Teresa była pierwszym i jedynym dzieckiem Marianny. W 1811 roku pojawia się ślub niejakiej Marianny Laszczak z Szymonem Marek. Jednak czy to 'moja' Marianna? - tego nie wiem... 


Akt urodzenia Teresy Laszczak


Spośród wszystkich przodków, do tej chwili, tylko dwóch okazało się być z nieprawego łoża. Wielu krewnych w liniach bocznych było nieślubnymi dziećmi. W tych przypadkach z pomocą przychodził akt ślubu matki, w którym była informacja o uznaniu ojcostwa. 
A jak u Was wygląda sprawa nieznanych ojców wśród przodków, krewnych?

 

Mobilna wersja aplikacji MyHeritage!

Niedawno portal MyHeritage zdecydował się wprowadzić nową, znacznie ulepszoną wersję mobilnej aplikacji MyHeritege. Co ważne aplikacja dostępna jest dla najbardziej popularnych urządzeń - iPad i iPhone oraz dla smartfonów i tabletów korzystających z systemu Android. Aplikacja dostępna jest w aż 32 językach, także gdziekolwiek się jest tam można zaprezentować swoje dokonania genealogiczne zagranicznym krewnym czy znajomym bez zbędnych papierów, dokumentów i zdjęć.
Jeśli posiadasz już starą wersję tej aplikacji bez żadnego ambarasu zaktualizujesz ja do nowszej wersji nie tracąc przy tym żadnych danych. Aplikacja 1.0 posiadała wyłącznie możliwość podglądania drzewka i udostępnienia zdjęć. Nowsza wersja 1.2 została wzbogacona o niezwykle funkcjonalną mobilną Super Search.
Nowa wersja aplikacji została uposażona chyba w najważniejszą funkcję - mianowicie od teraz można nie tylko oglądać swoje drzewko, ale także modyfikować lub dodawać nowe profile. Pod warunkiem, że posiadacie smartfony możecie także użyć ciekawej i na pewno pomocnej rzeczy. Jeśli jesteś u krewnego, który mieszka z dala od Twojego domu Twój telefon może zadziałać jako swoisty 'skaner'. Możesz nim zrobić zdjęcie starych fotografii, dokumentów, metryk etc. i momentalnie wysłać je do aplikacji MyHeritage. 
Aplikacja jest skonfigurowane z naszą witryną 'stacjonarną'. Jeśli wprowadzimy jakiekolwiek zmiany na mobilnej aplikacji automatycznie pojawią się one w naszej witrynie, którą prowadzimy w domu. 
Jak wcześniej wspominałem aplikacja zawiera również Super Wyszukiwarke. Dzięki tej funkcji możecie w każdym miejscu na świecie przeszukać w pośród milionów historycznych rekordów swoich krewnych, przodków czy powinowatych. Ta ogromna baza zawiera m.in metryki ślubów, urodzeń, zgonów, dokumenty emigracyjne, spisy ludności i chyba najciekawsza, jak dla mnie rzecz - skany XX-wiecznych amerykańskich gazet.
Ostatni według kolejności, ale nie w znaczeniu, co do ważności, mobilna aplikacja pozwala na łatwe udostępnianie zdjęć z członkami rodziny. Dzięki funkcji udostępniania zdjęć możecie uchwycić rodzinne chwile w momencie ich trwania i szybko udostępniać je osobom, których kochacie i automatycznie możecie zapisać je w witryny rodziny, gdzie będą przechowanie przez wiele, wiele lat. Przyzwyczajcie się do robienia nowych zdjęć rodzinnych w ten sposób, gdyż dzięki temu nie zostaną utracone lub zagubione. 
Osobiście nie korzystam z tej aplikacji często. Pierwszym i najważniejszym powodem jest to, że pomarańczowa sieć, w której mam telefon ma nie ma ŻADNEJ oferty internetowej dla mojej umowy.  Jedynym wyjściem jest podwyższenie abonamentu do 50 zł, o ile się nie mylę... Pozostaje mi korzystanie z wi-fi w tablecie lub telefonie tam gdzie jest ono dostępne.
A wy, używacie mobilnej aplikacji do rozbudowy drzewa? :)





 

Ćwierkający blog


Dzisiaj bardzo, bardzo krótko :) Postanowiłem założyć na Twitterze konto mojego bloga. Z tego co czytałem w internecie wynika, że Twitter jest bardziej popularny niż Facebook, a na pewno nie mniej. Być może uda mi się dzięki temu dotrzeć do większego grona czytelników?
W każdym bądź razie blog 'ćwierka' pod tym linkiem : https://twitter.com/CzarPrzodkow .
Również po prawej stronie bloga, na górze umieszczony jest niebieski ptaszek, który prowadzi do Twittera. 
P.S Jutro nowy post ! :)
 

János Wajdzik - polski węgier w ck armii?


 Może i w tytule małe nadużycie co do 'polskiego Węgra', jednakże dzięki wspaniałej pracy Pani Ewy Szczodruch, znalazłem etymologie nazwiska Wajdzik. Nazwisko to pierwszy raz zostało zapisane dopiero w 1743 roku. Oznacza ono - z języka węgierskiego, wajda czyli dowódca. W wersjach pochodnych może być także spolszczeniem niemieckiej wersji tego nazwiska - Weide.  Pierwszy znanym mi przodkiem o tym nazwisku jest Andrzej Waydzik - był on dziadkiem tytułowego Jana. 20 lipca 1803 roku Andrzej staje na ślubnym kobiercu i ślubuje miłość oraz wierność swojej wybrance - Reginie dd Hula. Według tegoż aktu Andrzej powinien urodzić się około 1775 roku. Aktu urodzenia ów Andrzeja nie udało mi się jednak odszukać, przed 1803 rokiem w ogóle nie ma nazwiska Wajdzik! Może więc Andrzej byłym 'skądś' do Szczyrku? Jednak z drugiej strony nie ma żadnej informacji w akcie ślubu, która mówiłaby nam o innym miejscu urodzenia Andrzeja niż te, w której miał ożenek.    

Metryka ślubu Andrzeja Wajdzik
Jedenaście lat po ślubie - 7 marca 1814 roku, rodzi się trzecie dziecko Andrzeja i Reginy - Józef - mój 4xpradziadek. W kwietniu 1842 roku umiera Andrzej, a już rok później Józef zawiera małżeństwo z o trzy lata młodsza Katarzyną dd Wawrzuta. Jeszcze w tym samym roku, w grudniu, na świat przychodzi syn Józefa - Jan - mój 3xpradziadek. 
W wieku 25 lat Jan żeni się z kobietą, która jest od niego pięć lat starsza - Anna dd Stwora. To właśnie w akcie ślubu z 1868 roku zawarta jest informacja o tym, że Jan służył w Armii Austro - Węgierskiej. W moich poszukiwaniach była to nowość - nie dość, że oprócz Jana tylko dwóch przodków było żołnierzami, to do tego armia ck., o której mało co wiedziałem.     
   
Metryka ślubu Jana Wajdzik
 Jak widać na powyższym skanie w rubryczce zaznaczona jest również informacja o tym w jakiej jednostce służył 'mój' Jan. Na pierwszy rzut oka widziałem tam legion Gorrizuli N 67, jednak takiego 'czegoś' nie znalazłem, poprawna wersja brzmi Gorizutti. Póki co o tym legionie nie wiele znalazłem, siądę jednak w weekend i 'przekopie' internet - może znajdę coś ciekawego.
Czytając temat na jednym z forum, który dotyczył właśnie poszukiwania krewnych, którzy służyli w ck armii znalazłem kilka ciekawych stron. Jednak na żadnej z nich nie znalazłem nazwiska Wajdzik. Trafiłem na czeską stronę, na której można wpisać nazwisko lub jakikolwiek inny wyraz, a portal automatycznie wyszukuje w tysiącach skanów różnych dokumentów naszego wyrazu. Wpisałem więc nazwisko Wajdzik. Bingo! Jest Jan i jeszcze ze trzy inne osoby o tym nazwisku. W owym dokumencie zapisane było Wajdzik Johann, Gefr. IR. Nr. 56, 7 Komp., Galizlen, Żywiec, Krzeszów, 1883, verw. Te magiczne skróty objaśnił Pan Aleksander. Po 'polskiemu' zapis ten  oznacza to, że Jan służył w 56 pułku piechoty jako kapral w 7 kompani, był ranny, jednak nie wiadomo czy obok podany rok jest rokiem, w którym Jan został ranny. Żywiec leży stosunkowo blisko Szczyrku, więc zapewne jest to 'mój' Jan. Dzięki pomocy niesamowitych 'fejsbukowych' genealogów udało się ustalić w jakim mieście służył 67 legion. Miastem tym okazała się Gorycja , leżąca w dzisiejszych Włoszech.       

Póki co to na tyle. Dopiero raczkuje w temacie szukania żołnierzy. Mam jeszcze dwóch przodków, którzy w metryce ślubni są miles jednak nie ma tam żadnej informacji o jednostce, czy chociażby armii w jakiej służyli.   Może Wy macie jakieś pomysły gdzie jeszcze mogę poszukać informacji o Janie?
 

Jak odczytywać łacińskie metryki?



Do początków wieku XIX, a w niektórych parafiach nawet do połowy wieku XIX parafie stosowały narracyjny zapis metryk. Oczywiście w każdym regionie ówczesnej Polski przedział lat, w których akta zapisywane były narracyjnie jest różny. W parafiach zaboru austriackiego księża już XVIII stosowali zapis tabelaryczny. W 1601 roku biskup krakowski - Bernard Maciejowski, zwołał synod i wydał list do wszystkich proboszczów, uważany dzisiaj za pierwszy podręcznik duszpasterstwa. W owym liście zawarta była ustalona formułka w jakiej księża zapisywać mają metryki.
Akta dzielą się oczywiście na trzy rodzaje : urodzeń liber natorum, ślubów liber copulatorum oraz zgonów liber mortuorum.
Zaczniemy tak od końca, czyli od metryk zgonów :


Kliknij na obrazek, aby powiększyć

Kliknij na obrazek, aby powiększyć
Metryki urodzeń :
Kliknij na obrazek, aby powiększyć

Kliknij na obrazek, aby powiększyć
Metryki ślubu :


Kliknij na obrazek, aby powiększyć

Kliknij na obrazek, aby powiększyć

W różnych latach i różnych parafiach inaczej to wygląda. Informacje są te same, ale w jednej parafii przykładowo w roku 1820 mamy więcej zapisanych danych niż w drugiej parafii w tym samym roku. 
A jak to wygląda w metrykach narracyjnych? Data zapisana jest słownie po łacinie, łącznie z rokiem. Czasami rok podany jest na samej górze danej strony, a dzień zapisany cyfrą obok aktu. Znajdują się także różne zwroty, które informują nas o dacie zdarzenia np. Diem quid supra, czyli w dniu jak wyżej. Wtedy musimy popatrzeć na zapis aktu powyżej. 

Określenia czasu :

Januarius, jan.           - styczeń
Februarius, feb.          - luty
Martius, mar.             - marzec
Aprilis, apr.             - kwiecień
Maius, mai.               - maj
Junius, jun.              - czerwiec
Julius, jul.              - lipiec
Augustus, aug.            - sierpień
September, 7bris, 7-bris  - wrzesień
October, 8bris, 8-bris    - październik
November, 9bris, 9-bris   - listopad
December, xbris           - grudzień

 Do określania czasu używano także bardziej kreatywnych form, chociażby in galli cantu oznaczało 'o pianiu koguta', czyli ranek natomiast post ocassus solis 'po zachodzie słońca'.

W wczesnych metrykach łacińskich znajdziemy również informacje o przynależności klasowej bohaterów aktu. W wieku XVI można spotkać nawet zapis, który ogranicza się do podania wyłącznie imienia i stanu społecznego, zawodu osoby! W metrykach czeskich w połowie wieku XVII zapisywano imię i nazwisko oraz zawód rodziców lub małżonków. Akt ślubu wówczas zawierał nawet informacje gdzie urodzili się nowożeńcy. Jednak nasi południowi sąsiedzi byli zawsze bardziej 'do przodu' z metrykami. Pod koniec XVIII wieku oraz później każdy szlachcic był zapisywany jako 'jaśnie wielmożny', czyli illustrissimus ac magnificus, każdy wiejski ksiądz był reverendissimus, czyli przewielebny, zwrot ten powinien być właściwie używany do określenie duchownego wyższej rangi, co najmniej biskupa oraz każdy mieszkaniec miasta (nawet niewielkiego) był 'sławetny' czyli famatus. Księża na ogół nie byli pochodzenia szlacheckiego toteż nie znali się za bardzo na urzędach, które piastowali jego parafianie. Często też przekręcali imiona czy nazwiska.
Kilka łacińskich zwrotów, które określają stan społeczny ludzi : 

Civis               - mieszkaniec
Honestus         uczciwy, dla wiejskiego rolnika; dostojny, określenie duchownego prawosławnego lub unickiego
Magnificus          - wspaniały, świetny, często określano nim senatorów, urzędników grodzkich
Nobilis             - szlachetny, wyraz określający szlachcica, dzierżawcy wsi lub jej właściciela
Agricola            - chłop
Cmetho              - kmieć, czyli gospodarz więcej niż jednego łana ziemi
Hortulanus          - zagrodnik, robotnik wiejski nie mający żadnego własnego pola
Inquilinus          - lokator, ubogi chłop mieszkający u innego chłopa
Honorabilis         - zaszczytny, określenie wiejskiego plebana

Ze stanem majątkowym jaki mieli nasi przodkowie łączy się także zawód jaki oni wykonywali.

Faber              - rzemieślnik
Ferrarius          - kowal
Auriga             -woźnica
Braxator           -piwowar
Tunnarius          - bednarz


W metrykach łacińskich zapisywanych narracyjnie księża często stosowali różne dziwne i mniej dziwne skróty. O to kilka z nich :

CL                       - coniugum legitimorum, czyli prawnie zaślubieni
p. def.                  - post defectam, po zmarłym, zmarłej
Auriga                   -woźnica
Omnes ex ead(em) villa   -ludzie z tej samej wsi
AR                       - Admodum Reverendus, czyli Wielce Czcigodny

Kilka określeń miejsc pochówku :

Ad occasum             - na zachód
Ad septentione         - na północ
Ad meridiem            -na południe
Ad orientem            -na wschód


Łacina wbrew pozorom jest dość prosta. Oczywiście przy nieskomplikowanych budowach metryk. Jednak w internecie znajduje się sporo słowników łacińsko - polskich, które zostały stworzone przez świetnych genealogów. O to kilka z nich :

- Warsztaty z łaciną
- Genpol
- Ornatowski
- Genealodzy



A na sam koniec kilka najstarszych metryk łacińskich jakie znalazłem :



Parafia Kłobuck - 1581 - ślub

Parafia Koziegłówki - 1597 - chrzest
Parafia Kłobuck - 1599 - chrzest


 

Liczba wyświetleń

Obserwatorzy