Tu podaj tekst alternatywny

Jakman(n), Jackman, a może Jachman?

W dzisiejszym poście chciałbym przedstawić jak moje nazwisko, które w obecnej formie brzmi Jakman, zmieniało swoją pisownie na przestrzeni wieków. Nazwisko niby łatwe, proste, niedługie, ale wiele osób ma problem z jego pisownią. Często załatwiając jakieś sprawy w urzędach lub przez telefon muszę powtarzać dwa, trzy razy swoje nazwisko, bo ludzie nie wiedzą jak je zapisać. Najczęściej słyszą Jachman, czasami Jagman... W pędzącej amerykanizacji wszystkiego i wszędzie, coraz częściej nazywam się nie Alan Jakman, a Alan Jackman... Może to imię wpływa na decyzje ludzi o dodaniu zbędnej literki 'c'...?
Zacznijmy jednak od samego początku, kiedy znani mi protoplaści rodu mieszkali na południu dzisiejszych Czech... w Górach Orlickich. Miejscowość Kačerov, która należała pod parafię w Kunčina Ves. Jan i Barbaria Jakmannowie przybyli do Czech między rokiem 1663(urodzenie mojego pra...dziadka), a (prawdopodobnie) 1654. Rok ten(1654) to data spisu Berni Rula, w którym podobno Jakmannów nie ma. Skąd jednak przybyli? Można twierdzić, że prawie na pewno mieszkali oni wcześniej na terenie dzisiejszych Niemiec, mniej prawdopodobne, aby była to Austria. W pobliskiej miejscowości Říčky v Orlických horách Johann Nicolaus sprowadzał niemiecką ludność z Westafalii, która głównie wylesiała te tereny. Sama zaś wieś Kačerov od początku XVI wieku była zasiedlona przez górników, a także drwali, którzy spławiali drewno do miejscowości Kuttenberg. Można więc wysunąć wnioski, że także Jan mógł być jednym z niemieckich kolonistów. Uprawdopodobnić ten fakt może etymologia nazwiska Jachmann, z której to zapewne wykształciło się nazwisko Jakmann. Początek nazwiska Jach to imię pochodzenia hebrajskiego pochodzące od Jochanan, czyli Bóg (Jachwe). Istnieje jednak dokładne etymologia dla terenu czesko-morawskiego. Wynika z niej, że nazwisko pochodzi od skróconej formy imienia Jach, czyli Jan. Pierwsza wzmianka Jach alias Jacha pochodzi z Pragi, z roku 1377.  
Pierwsze jednak zapisy z parafii  Kunčina Ves dot. Jakmannów zaczynają się już w roku 1663, kiedy to zaczęto spisywać księgi metrykalne. Na całe szczęście mój bezpośredni przodek Hanß(Jan) urodził się właśnie w tym roku i to w pierwszym kwartale! Nie jest pewne, że Jakmannowie mieli wcześniej, czyli przed rokiem 1663, inne dzieci. Chociaż prawdopodobnie przed Janem musiał urodzić się David. Według aktu jego zgonu miałby urodzić się w 1664 roku, jednak jego aktu urodzenia nie ma. Wiek podawany w metrykach śmierci jest często bardzo różny od rzeczywistego wieku zmarłego.
Hanß urodził się pod nazwiskiem Jankman albo też Jackman. Pierwsza forma bardziej prawdopodobna i może ona potwierdzać wcześniejszą tezę jakoby protoplastą rodu miałby być mężczyzna o imieniu Jan. Niestety z aktu nie dowiemy się niczego więcej, a miałem nadzieję, że może będzie zawarta informacja o pochodzeniu rodziców narodzonego dziecka. Jako ciekawostkę mogę podać, że Hanß miał trzech chrzestnych : Andrzej Prießl, Daniel Frichtinger oraz Barbara Novakin.

Akt urodzenia Hanßa Jakmann
Kolejnym dzieckiem Jana i Barbary Jakmannów była Maria, urodzona w roku 1665, jako Maria Jackmanin. Możliwe, że nazwisko zostało zniekształcone ze względu na płeć dziecka na bardziej 'kobiece'. Kolejne metryki chrztów dzieci nie wnoszą nic nowego. Nazwisko nadal zapisywane w formie Jackman, więc prawdopodobnie tak brzmiała jego pierwsza forma.
W akcie ślubu Hanßa dalej zostaje on zapisany pod nazwiskiem Jackman i tak jest w każdym akcie dotyczącym tej rodziny do roku 1718 włącznie. Dzieci brata Jana - Kacpra, były pisane Jankman. Jednak tylko ta gałązka była pisana inaczej. W metryce ślubu syna Hanßsa - Franza jest dalej używana forma Jackman. Warto zauważyć, że już przez te 60-70 lat nazwisko straciło jedną literkę 'n'. Protoplaści czeskich Jakmannów, zmarli pod tym nazwiskiem pod jakim przybyli i na całe szczęście nic im nie zmieniano.  A czemu na całe szczęście? W dalszej części tekstu się dowiecie.
Nastał rok 1746. 12 lipca urodziła się córka moich pra...dziadków - Franza Jakmanna i Elizabeth Komschwager. Jako pierwsza została zapisana przez księdza pod nazwiskiem Jakman, a w sumie został zapisany Franz, jako jej ojciec. Ciekawie jednak została zapisana Anna Maria Jakman, córka Józefa i Elżbiety. Józef był wnukiem brata Hanßa. Niespełna rok później zapisano :

[...] Anna Maria filia Josephi Junckman [...]

Nie powiem, że nieciekawie nazwisko jest zapisane. Był to wypadek przy pracy spisującego akt, bo w dalszych metrykach, które dotyczyły Józefa bądź jego dzieci nazwisko brzmi Jackman lub Jakman.
W roku 1748 rodzi się mój 5xpradziadek - Joes Casparus Jakmann. Kolejny jednak akt urodzenia córki Franciszka i Elżbiety - Elisabeth mówi nam, że ojciec, który wcześniej nosił nazwisko Jakman, później Jakmann, zwie się Francisci Jackman. W następnych metrykach zachowana jest już stałość nazwiska Franciszka - Jakmann. Przypatrując się jednak metrykom, w których wymieniony jest młodszy brat Franciszka - Adam Franciszek można zauważyć, że niemal w każdej z nich nazwisko pozostaje w formie niezmienionej - Jackmann.
Możemy wreszcie przejść do metryki urodzenia przodka, który zapoczątkował polską linię Jakmanów/Jachmanów - Józefa Jakmanna - tak też zostało zapisane jego nazwisko po raz pierwszy, czyli w roku 1793, kiedy się narodził. Widać tu mniej więcej pewną ciągłość nazwiska w linii moich przodków. Nazwisko chcąc nie chcąc jest często przekręcane, ale forma Jakmann, która się wytworzyła już się zachowała. Chociaż pewnym ewenementem pośród metryk urodzeń dzieci Jana Kacpra i jego żony Katarzyny jest zapis nazwiska ich córki z roku 1783:

[...] Kaspar Jacklmann gaüßer Katharina Mutter [...]

Dwa ostatnie zapisy nazwiska Jakman moich przodków z Czech pochodzą z roku 1814 i 1833, kiedy zmarli moi 5x pradziadkowie - Jan Kacper Jakmann i jego żona Anna Katarzyny. W przypadku Kacpra - Jackman, ale w przypadku Katarzyny jest trochę ciekawiej, więc załączał skan aktu :


Tym sposobem przeliśmy do momentu, w którym dwaj bracia - Ignacy oraz młodszy Józef podjęli decyzję o przeniesieniu się do Kamienicy Polskiej nieopodal Częstochowy, którą wykupili wraz z innymi osadniki z Czech. Ignacy był nawet jednym z delegatów tej grupy, który miał za zadanie reprezentować ich(pozostałych osadników) w określonych sprawach. Zachował się skan aktu notarialnego ustanowienia przez nabywców wsi Kamienica Polska osób wybranych spośród siebie do reprezentowania ich w różnych sprawach. Oczywiście jak wspomniałem jedną z tych osób był  Ignacy Jakman, który jak wszyscy okupnicy tejże wsi stawili się osobiście podczas spisywania aktu notarialnego. Pomiędzy Franciszkiem Neffe, a Franciszkiem Folknerem wymieniony jest Ignacy ... Jogdman...! Nazwisko zapisane bardzo egzotycznie. Na dowód skan :


Nie mam zielonego, ani jakiegokolwiek innego, pojęcia dlaczego nazwisko zostało tak śmiesznie przerobione, bo kilka stron później zapisane jest :

[...] przeto nie mogąc wszyscy razem do każdej czynności stawać obierają spomiędzy siebie współkompanistów Jegomość Panów z Kompanii Czeskiej Józefa Hornicha i Józefa Suk, zaś z Kompanii Niemieckiej Ignacego Jakman, Józefa Klar dając im moc i pozwalając w imieniu swoich wszystkich Enterprenerów [od Entrepreneur - przedsiębiorca] pieniądze na kupno wsi Kamienicy Polskiej od zeznających pobierających, rachunków tak z dochodów jako i wydatków wysłuchania, tych przyjęcia lub odrzucenia, pieniędzy brakujących odebrania, z odebranych pokwitowania, tych w razie nieoddania, winnych podług prawa i postępowania sądowego do sądu przyzwoitego pociągnięcia, i co tylko prawo i okoliczności wymagać będą przyzwoicie czynienia i domagania się. [...]

Tu jak widać nazwisko jak najbardziej w porządku jest zapisane. I to w formie, którą obecnie ja noszę. Warto nadmienić, że drugi delegat - Józef Klar, to przyszły teść córki Ignacego - Marianny. Ciekawi mnie także to, że Ignacy był wybranych spośród nie Kompanii Czeskiej, a Kompanii Niemieckiej, co jak myślę, można potraktować jednak jako silne oddziaływanie kultury niemieckiej na potomków osadników, którzy zasiedlali tereny czeskiej w XVI i XVII wieku.
Józef przybył albo później, albo też do pobliskiej miejscowości Żarki, bo w akcie nie jest ani razu wymieniony.
Pierwszy akt w metrykach parafii w Poczesnej dotyczących jakiegokolwiek z Jakmanów pochodzi z roku 1822, kiedy to rodzi się ostatnia córka Ignacego - Józefa. Warto nadmienić, że przybyli tu osadnicy byli dość światłymi ludźmi. Część z nich umiała pisać i czytać, chociaż byli zwykłymi tkaczami. Chociażby w akcie ślubu najstarszego syna Ignacego - Benedykta z roku 1831, można obejrzeć piękne podpisy Benedykta Jakmanna oraz jego teścia Ignacego Junka.
W roku 1837 rodzi się mój 3xpradziadek - Franciszek Jakmann, bo tak zapisano go w akcie. Franciszek przy narodzinach swoich dzieci zawsze posługiwał się nazwiskiem Jakman. Dopiero w akcie zgonu, który został sporządzony już w łódzkiej parafii Świętego Krzyża tamtejszy ksiądz zapisał cyrylicą Яахмaн, czyli Jachman.
Najciekawszą chyba osobą spośród wszystkich jest Edward Jakman, syn Maksymiliana i Anny, który był synem Ignacego. Maksymilian jako, że miał trzy żony i wiele, wiele dzieci często pojawiał się w aktach. Jego nazwisko także często było przekręcane i tak niektóre dzieci pisały się Jakman, a inne Jachman i tak pozostało po dziś dzień! Wracając jednak do Edwarda... Urodził się on w roku 1844 z ojca Maxymiliana Jakmanna. Mając 21 lat ożenił się ze swoja rówieśniczkę - Joanną Wójcik (Wojszyk) jako Edward JAKMAN. W skutek rosnącego przemysłu włókienniczego w Łodzi po ponad 50 latach spędzonych w Kamienicy Polskiej wielu potomków czeskich osadników postanowiło przeprowadzić się do Łodzi, Żyrardowa lub też pobliskiej Częstochowy. Edward musiał wyjechać do Żyrardowa między rokiem 1875 a 1879 lub 1883. Jednak jeszcze przed podróżą kilkoro dzieci zdążyło się urodzić... Pierwsze dziecko Edwarda i Joanny rodzi się niespełna rok po ślubie - 10 września 1866 roku. Nazwisko Jakman. Kolejnym aktem jest niestety zgon małego Waleriana... Nazwisko nadal zapisywane poprawnie.Następnym dzieckiem była córka - Waleria, urodzona rok po zgonie swojego brata Waleriana. Pomimo użycia już języka rosyjskiego zamiast polskiego nazwisko nadal jest zapisywane tak samo. Przychodzi jednak rok 1871... Ni stąd, ni zowąd ojciec czwartego dziecka urodzonego w tej samej wsi, zwie się Jo(a)chman, a nie Jakman! Rok 1873, nazwisko po raz kolejny Jachman. Kolejne dziecko, więc i pewnie dalej ojciec Jachman, ale ... jednak nie! Jak byk zapisane Яакмaн! Dwóch pozostałych metryk ostatnich dzieci Edwarda i Joanny niestety nie posiadam. Ale mając ich akty ślubu mogę twierdzić, że po raz kolejny ksiądz namieszał i zapisał Jachman przy urodzeniach córek. Joanna zmarła, a Edward postanowił ożenić się z Amalią Rajn vel Rejn, młodszą od siebie o ... 21 lat! Pierwsze dziecko rodzi się w 1895 roku w Żyrardowie z ojca Jachmana, kolejne w 1900, sytuacja ta sama. W 1902 roku rodzi się syn, Jan.... Jan Jakman! Ostatnim znanym mi dzieckiem jest Wiktor, urodzony w roku 1905, kiedy ojciec miał już słuszny wiek 61 lat. Wiktor z nazwiskiem Jakman, rzecz jasna. Poniżej fragmenty ze skanów wszystkich metryk chrztów dzieci Edwarda i Joanny oraz Edwarda i Amalii:


Walerian Jakman - urodzenie - 1866
Walerian Jakman - zgon - 1867
Waleria Jakman - urodzenie - 1868
Piotr Jachman - urodzenie - 1871
Stanisław Jachman - urodzenie - 1873
Leopold Jakman - urodzenie - 1875
Edward Jachman - urodzenie - 1895
Helena Jachman - urodzenie - 1900

Jan Jakman - urodzenie - 1902
Wiktor Jakman - urodzenie - 1902
Najciekawsze w tym jest to, że nie pogubili się oni wszyscy jak zostali w końcu zapisani w swoich metrykach! Piotr i Stanisław pozostawili dzieci o nazwisku Jachman. Leopold i podpisywał się nazwiskiem Jakman, i jego dzieci tak zostały ochrzczone. Edward i Helena do końca życia pozostali Jachmanami, a Jan używał nazwiska Jakman, tak jak został zapisany w metryce chrztu. O Wiktorze nic mi nie wiadomo. Dla mnie to jest aż nie możliwe, że każde dziecko miało w praktyce inne nazwisko! Na sam koniec wisienka na torcie. Zdjęcie grobu Edwarda. Biedak (z racji mieszania z nazwiskiem) ma wyryte na nagrobku nazwisko ... Jakman. I chwała Bogu! 

 
I tak nastąpił podział jednego rodu na Jakmanów i Jachmanów. Do dzisiaj jedni piszą się tak, a drudzy tak. Chociaż wydaje mi się, że jedną z ostatnich linii Jakmanów jest linia Józefa, który przybył do Polski z Czech. Rodzili się i umierali pod tym samym nazwiskiem i żadnych problemów z tym nie było. Dlaczego tak mieszali z potomkami Edwarda? Nie mam pojęcia.
Warto tutaj nadmienić jeszcze jeden przykład. Pierwsze dziecko Maksymiliana i Anny - Franciszek. Urodził się Jakmanem, pozostawił dzieci o nazwisku Jachman i pod tym nazwiskiem do dzisiaj żyją jego potomkowie.
Przykładów z pomyleniem nazwiska Jakman można mnożyć, mnożyć i jeszcze raz mnożyć. Nazwisko niby łatwe, bo chyba prędzej można źle zapisać nazwisko Komtschwager albo Schmoranzer, niżeli Jakman(n)? A wy? Jakie mieliście problemy z nieprawidłowymi zapisami nazwisk w Waszych rodzinach?

 

Nowy Cmentarz Ewangelicki w Bielsku-Białej.

Początkiem sierpnia postanowiłem, że mając trochę wolnego czasu sfotografuje wszystkie nagrobki z cmentarza, który znajduje się jakieś 400 metrów od mojego domu. Cmentarz ten może nie należy do najstarszych, bo został założony w 1911 roku zastępując użytkowany już od roku 1833 stary cmentarz na tzw. Bielskim Syjonie, ale znajduje się na nim kilka ciekawych nagrobków. Nekropolia została zaprojektowana przez wiedeńskiego architekta Hansa Mayra, który projektował głównie cmentarze wojenne. 
Na cmentarzu znajduje się wiele nagrobków ważnych postaci z pierwszej połowy XX wieku. Pochowani są tutaj m.in. burmistrz Karol Steffan seniora, twórca bielskiego muzeum Edward Schnack, artystka operowa Felicja Kaszowska-Krotowska. Można również znaleźć groby wszystkich pastorów bielskich po 1911 r. oraz licznych fabrykantów jak np. Moritza Bartelmussa, Karola Büttnera seniora, Karola Gepperta, Moritza Graubnera, Gustawa Josephy'ego juniora, Gustawa Molendy, Oswalda Molendy, Waltera Piescha, Fryderyka Plutzara, Georga Schwabego, Ernesta Starkego, Karola Steffana juniora, Ernesta i Karola Stosiusów, Rudolfa Twerdy'ego, Leopolda Vogta i Karola Zipsera.
Niestety wiele starszych nagrobków ma zamazane nazwiska czarną farbą, szczególnie te z  niemieckimi nazwiskami. Była to pewnie walka komunistów z pozostałościami niemieckimi na terenie Bielska.  Istnieje jednak możliwość, że same rodziny mogły zamalować napisy lub przewrócić tablice tak, aby nie było widać napisów - był to jedyny sposób na ocalenie grobów swoich bliskich. Na cmentarzu było kilka tablic, który oparte niszczały pod płotem. 
 Zdjęcia udostępniłem w Picassie : Nowy Cmentarz Ewangelicki w Bielsku-Białej, część pierwsza  i Nowy Cmentarz Ewangelicki w Bielsku-Białej, część druga

O to kilka zdjęć z cmentarza :

















 

Podpisy moich przodków

Dzisiaj chciałbym przedstawić Wam kilka podpisów moich przodków, krewnych bądź powinowatych, które zostały złożone w głównej mierze na wszelkiego rodzaju metrykach kościelnych. Niestety przodków umiejących pisać mam niewielu, wynika to z faktu, że większość z nich mieszkała na wsi, gdzie zajmowali się gospodarką i ani dostępu, ani czasu, ani możliwości do nauki pisania tam nie mieli. Z pośród linii pradziadków mam potwierdzenie, że co najmniej 3 z nich na pewno umiało pisać. Nie jestem pewny co do reszty, bo żadnego potwierdzenia ani przekazów rodzinnych co do umiejętności pisania nie mam. Zaś z pokolenia prapradziadków tylko dwóch z szesnastu podpisało się w jakiejkolwiek z metryk. Później jest coraz gorzej i tylko praktycznie w jednej linii dalsi przodkowie potrafili zostawić swój ślad na papierze. 
Podział Polski na trzy zabory miał istotny wpływ na rozwój nauki i edukacji mieszkającej tam ludności. W Polsce odsetek analfabetów był dość wysoki. Próbowano jakoś zwalczyć ten problem i tak w roku 1875 został wydany Elementarz Konrada Prószyńskiego. Dzięki niemu osoba miała nabrać umiejętności czytania i pisania w 5 - 8 tygodni[1]. Zaborcy w znaczny sposób uniemożliwiali naukę, która w zaborze rosyjskim była najbardziej utrudniona i możliwa wyłącznie w formie tajnej. Pod koniec XIX wieku w Królestwie Polskim analfabeci stanowili, aż 59 proc[2]. ludności, co z 34 proc., które były w guberni moskiewskiej, stanowi bardzo wysoki odsetek. Po roku 1905, kiedy nieco ułatwiono dostęp do nauki, analfabeci w zaborze rosyjskim stanowili 57 proc., więc spadek bardzo znikomy. Zaniedbany zabór austriacki liczył sobie 40 proc. ludzi nie potrafiących pisać i czytać, a prym wiódł tutaj teren zaboru pruskiego, w którym zaledwie 5 proc. ludności było analfabetami. Z zestawienia, którego dokonał Lersch w roku 1913 na 1000 polskich imigrantów przybywających do USA 354 było analfabetami, co plasuje nas mniej więcej pośrodku listy 24 narodów[3]. W 1919 roku wprowadzono powszechny obowiązek szkolny dla dzieci w wieku od 7 do 13 lat. Początek XX wieku to czas, kiedy dostęp do szkoły był już nieco łatwiejszy, ale nie zawsze rodzice pozwalali swoim dzieciom, aby szły pobierać nauki. Często liczyło się dla nich, aby chłopcy uczyli się pracy w polu, a dziewczynki gotowania, szycia i innych niezbędnych umiejętności, które były potrzebne do prowadzenia domu. Może było to zwykłe zacietrzewienie starszego pokolenia, może niektórzy myśleli, że umiejętność pisania i czytania nie da im zaradności życiowej, której nabiorą w domu. 
Linia Głogowskich, którą nie tak dawno udało mi się dość dogłębnie poznać była, jak mi się wydaje, dość światła. Bowiem i prababcia, i jej ojciec, a także dziadek i pradziadek potrafili pisać. Dalej niestety nie mam metryk, które potwierdzałyby lub zaprzeczały umiejętność pisania. Przodkowie ci nie byli zwykłymi chłopami, ale nie wykonywali także jakichś bardzo dochodowych zawodów. Prapradziadek Leon był łódzkim fabrykantem oraz murarzem, jego ojciec Jan murarzem, dziadek Franciszek rzeźnikiem z Żychlina, a dziadek macierzysty - Ludwik Pachniewski był kowalem w Budzyniu. Wszyscy umieli pisać. Również Marcin Borowicz, pradziadek Leona, był z zawodu rzeźnikiem, możliwe, że i on nabył umiejętność pisania, jednak żadnego dokumentu, który by to potwierdzał nie posiadam. 
Rodzina Brochockich, o której pisałem kiedyś na blogu, wywodziła się z szanowanej szlachty, a co za tym idzie jej potomkowie składali piękne podpisy na aktach ślubu, narodzin dzieci. Niestety wielu akt z tej rodziny jeszcze nie posiadam, więc prezentuje to co mam. Poniżej przedstawiam większość podpisów moich przodków, krewnych oraz powinowatych :

Pradziadek Mieczysław Jakman, prababcia Janina Głogowska oraz świadka Franciszka Grudzińskiego. Parafia Św. Krzyża w Łodzi, rok 1925, akt nr 307


Podpis Ignacego Jakmanna, brata 4xpradziadka Józefa Jakmanna. Parafia św. Marii Magdaleny w Koziegłowach, rok 1823, akt nr 52.

Podpis 3xpradziadka Jana Głogowskiego. Parafia Św. Floriana w Bedlnie, rok 1865, akt nr 24

Podpis 4xpradziadków - Ludwika Pachniewskiego oraz Franciszka Głogowskiego. Parafia św. Floriana w Bedlnie, rok 1845, akt nr 66
Podpis Wojciecha Brochockiego i Zofii Roesler, teściów siostry mojej babci - Heleny z Wybierańców. Parafia Św. Zygmunta w Częstochowie, rok 1888, akt nr 195

Podpis Stanisława Brochockiego i Konstancji Świderskiej, rodziców ww. Wojciecha. Parafia Najświętszej Marii Panny w Bielawach, rok 1854, akt nr 1
 Źródła:
[1] - dostęp:14.08.2013 - http://www.konradproszynski.pl/
[2] - Gazeta Toruńska 1913, R. 49, nr 150
[3] - dostęp:14.08.2013 - http://s6.ifotos.pl/img/analfabet_nxshahx.jpg

Zdjęcia : http://catbirdnyc.blogspot.com/2011_11_01_archive.html
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MyHeritage wdrożyło specjalną stronę, która ma na celu pogłębienie świadomości dotyczących zdjęć i odkryciu nowych informacji o historii rodziny poprzez zdjęcia i przechowywanie ich online. Ciekawy projekt, może ktoś z Was znajdzie tam zdjęcia swoich przodków? Więcej można dowiedzieć się tutaj.
 

Rozstrzelany o godzinie 16:33...

Dzień przed wyjazdem nad morze spotkała mnie z założenia bardzo miła niespodzianka w skrzynce pocztowej. Na ową przesyłkę czekałem przeszło 9 miesięcy, co jak na archiwum Bad Arolsen wydaje się bardzo długim czasem oczekiwania. Myślałem nawet, że może zapomnieli o mnie lub też przesyłka zginęła gdzieś w czeluściach naszej poczty. Ale nie, list przyszedł, co nie co się dowiedziałem, więc warto do nich pisać i cierpliwie czekać. 
Moja prośba dotyczyła odszukania w bazie Bad Arolsen informacji oraz dokumentów o Zygmuncie Grzegorzewskim, który zginął w obozie Mauthausen. Informację tą odczytałem z tablicy cmentarnej Zygmunta, której zdjęcie przesłała mi jedna z miłych pań - genealogów.  W tym samym grobie pochowani są także jego rodzice, którzy zmarli w 1956 roku w odstępie 5 miesięcy... 
Władysław Grzegorzewski był mężem Marianny Jachman, córki Edwarda Jachmana( urodzonego jako Jakman), który jest wnukiem brata mojego 4xpradziadka Józefa. Pokrewieństwo, więc dość dalekie, ale rozwijam linie wszystkich osób, z którymi mam wspólnego przodka. Dzięki temu można połączyć ze sobą ciekawe fakty, a w małych wsiach doszukać się małżeństw pomiędzy dalszą lub bliższą rodziną. 
Przejdźmy jednak do idei dzisiejszego postu, a więc dokumentów i informacji, które dostałem. Już w pierwszej linijce była jedna, ale bardzo nie wielka, nieścisłość. Bowiem piszą oni, że Zygmunt urodził się 2 maja 1910, a według metryki urodzenia, a także informacji na nagrobku, urodził się on 1 maja. Wynika to pewnie z jakiejś małej pomyłki, ale przynajmniej nie ma takich rozbieżności w datach urodzin, jak w przypadku sióstr mojej babci. Dowiedziałem się nareszcie jak nazywała się jego żona, była to Joanna (Janina) Junkie, ale możliwe, że to nazwisko Junk. Może to wnioski daleką idące, ale wśród krewnych przodków z Czech występuje to nazwisko. Ich potomkowie byli również osadnikami w Kamienicy Polskiej. Tak jak w przypadku moich Jakmanów wiele rodzin czeskich kolonistów ok. roku 1870 przeprowadziło się do Łodzi i właśnie Żyrardowa. Więc może Joanna była jakąś bardzo daleką powinowatą Zygmunta. 

Nummernkarte des Konzentrationslagers Mauthasen
Według  dalszych informacji okazuje się, że Zygmunt z zawodu był kupcem i urzędnikiem. Mieszkali przy ul. 1-maja 40 w Żyrardowie. Tutaj dochodzimy do mniej wesołych informacji. W dniu 4 maja Zygmunt został dostarczony z transportem do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen o numerze 24071. W dniu 27/31 maja 1940 roku przeniesiony do obozu koncentracyjnego Mauthausen/Komando Gusen, numer więźnia 1555. Następnie w dniu 12.11.1940 przeniesiony do obozu koncentracyjnego Mauthausen (obóz główny). W tym samym dniu o godzinie 16:33 został rozstrzelany na rozkaz przywódcy rzeszy SS Heinricha Himmlera... Zygmunt był w kategorii - okropnie to brzmi - "Schultz" (=Schultzhaft), czyli więzienie prewencyjne. 

Akt zgonu Zygmunta Grzegorzewskiego (kliknij, aby powiększyć)

Informacji nawet dość sporo, może nie tyle jak w przypadku innych osób z mojej rodziny, które przebywały w niemieckich obozach koncentracyjnych. Warto jednak mieć na uwadze, że Zygmunt był stosunkowo krótko w obozie, z racji tego, że po kilku miesiącach pobytu został przez hitlerowców zamordowany...
 

Liczba wyświetleń

Obserwatorzy