Tu podaj tekst alternatywny

Podpisy moich przodków

Dzisiaj chciałbym przedstawić Wam kilka podpisów moich przodków, krewnych bądź powinowatych, które zostały złożone w głównej mierze na wszelkiego rodzaju metrykach kościelnych. Niestety przodków umiejących pisać mam niewielu, wynika to z faktu, że większość z nich mieszkała na wsi, gdzie zajmowali się gospodarką i ani dostępu, ani czasu, ani możliwości do nauki pisania tam nie mieli. Z pośród linii pradziadków mam potwierdzenie, że co najmniej 3 z nich na pewno umiało pisać. Nie jestem pewny co do reszty, bo żadnego potwierdzenia ani przekazów rodzinnych co do umiejętności pisania nie mam. Zaś z pokolenia prapradziadków tylko dwóch z szesnastu podpisało się w jakiejkolwiek z metryk. Później jest coraz gorzej i tylko praktycznie w jednej linii dalsi przodkowie potrafili zostawić swój ślad na papierze. 
Podział Polski na trzy zabory miał istotny wpływ na rozwój nauki i edukacji mieszkającej tam ludności. W Polsce odsetek analfabetów był dość wysoki. Próbowano jakoś zwalczyć ten problem i tak w roku 1875 został wydany Elementarz Konrada Prószyńskiego. Dzięki niemu osoba miała nabrać umiejętności czytania i pisania w 5 - 8 tygodni[1]. Zaborcy w znaczny sposób uniemożliwiali naukę, która w zaborze rosyjskim była najbardziej utrudniona i możliwa wyłącznie w formie tajnej. Pod koniec XIX wieku w Królestwie Polskim analfabeci stanowili, aż 59 proc[2]. ludności, co z 34 proc., które były w guberni moskiewskiej, stanowi bardzo wysoki odsetek. Po roku 1905, kiedy nieco ułatwiono dostęp do nauki, analfabeci w zaborze rosyjskim stanowili 57 proc., więc spadek bardzo znikomy. Zaniedbany zabór austriacki liczył sobie 40 proc. ludzi nie potrafiących pisać i czytać, a prym wiódł tutaj teren zaboru pruskiego, w którym zaledwie 5 proc. ludności było analfabetami. Z zestawienia, którego dokonał Lersch w roku 1913 na 1000 polskich imigrantów przybywających do USA 354 było analfabetami, co plasuje nas mniej więcej pośrodku listy 24 narodów[3]. W 1919 roku wprowadzono powszechny obowiązek szkolny dla dzieci w wieku od 7 do 13 lat. Początek XX wieku to czas, kiedy dostęp do szkoły był już nieco łatwiejszy, ale nie zawsze rodzice pozwalali swoim dzieciom, aby szły pobierać nauki. Często liczyło się dla nich, aby chłopcy uczyli się pracy w polu, a dziewczynki gotowania, szycia i innych niezbędnych umiejętności, które były potrzebne do prowadzenia domu. Może było to zwykłe zacietrzewienie starszego pokolenia, może niektórzy myśleli, że umiejętność pisania i czytania nie da im zaradności życiowej, której nabiorą w domu. 
Linia Głogowskich, którą nie tak dawno udało mi się dość dogłębnie poznać była, jak mi się wydaje, dość światła. Bowiem i prababcia, i jej ojciec, a także dziadek i pradziadek potrafili pisać. Dalej niestety nie mam metryk, które potwierdzałyby lub zaprzeczały umiejętność pisania. Przodkowie ci nie byli zwykłymi chłopami, ale nie wykonywali także jakichś bardzo dochodowych zawodów. Prapradziadek Leon był łódzkim fabrykantem oraz murarzem, jego ojciec Jan murarzem, dziadek Franciszek rzeźnikiem z Żychlina, a dziadek macierzysty - Ludwik Pachniewski był kowalem w Budzyniu. Wszyscy umieli pisać. Również Marcin Borowicz, pradziadek Leona, był z zawodu rzeźnikiem, możliwe, że i on nabył umiejętność pisania, jednak żadnego dokumentu, który by to potwierdzał nie posiadam. 
Rodzina Brochockich, o której pisałem kiedyś na blogu, wywodziła się z szanowanej szlachty, a co za tym idzie jej potomkowie składali piękne podpisy na aktach ślubu, narodzin dzieci. Niestety wielu akt z tej rodziny jeszcze nie posiadam, więc prezentuje to co mam. Poniżej przedstawiam większość podpisów moich przodków, krewnych oraz powinowatych :

Pradziadek Mieczysław Jakman, prababcia Janina Głogowska oraz świadka Franciszka Grudzińskiego. Parafia Św. Krzyża w Łodzi, rok 1925, akt nr 307


Podpis Ignacego Jakmanna, brata 4xpradziadka Józefa Jakmanna. Parafia św. Marii Magdaleny w Koziegłowach, rok 1823, akt nr 52.

Podpis 3xpradziadka Jana Głogowskiego. Parafia Św. Floriana w Bedlnie, rok 1865, akt nr 24

Podpis 4xpradziadków - Ludwika Pachniewskiego oraz Franciszka Głogowskiego. Parafia św. Floriana w Bedlnie, rok 1845, akt nr 66
Podpis Wojciecha Brochockiego i Zofii Roesler, teściów siostry mojej babci - Heleny z Wybierańców. Parafia Św. Zygmunta w Częstochowie, rok 1888, akt nr 195

Podpis Stanisława Brochockiego i Konstancji Świderskiej, rodziców ww. Wojciecha. Parafia Najświętszej Marii Panny w Bielawach, rok 1854, akt nr 1
 Źródła:
[1] - dostęp:14.08.2013 - http://www.konradproszynski.pl/
[2] - Gazeta Toruńska 1913, R. 49, nr 150
[3] - dostęp:14.08.2013 - http://s6.ifotos.pl/img/analfabet_nxshahx.jpg

Zdjęcia : http://catbirdnyc.blogspot.com/2011_11_01_archive.html
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MyHeritage wdrożyło specjalną stronę, która ma na celu pogłębienie świadomości dotyczących zdjęć i odkryciu nowych informacji o historii rodziny poprzez zdjęcia i przechowywanie ich online. Ciekawy projekt, może ktoś z Was znajdzie tam zdjęcia swoich przodków? Więcej można dowiedzieć się tutaj.
Czy masz jakiekolwiek informacje na tematy powyższego posta?Poszukujesz przodków i krewnych w tych samych miejscowościach? A może dopiero zaczynasz przygodę z genealogią? Napisz : czarprzodkow@gmail.com
 

1 komentarze:

  1. Mój dziadek bardzo pięknie kaligrafował. Kiedyś przykładano się do pisowni i stylu a dzisiaj co drugie dziecko dyslekcja.

    OdpowiedzUsuń

Liczba wyświetleń

Obserwatorzy