Tu podaj tekst alternatywny

Rozstrzelany o godzinie 16:33...

Dzień przed wyjazdem nad morze spotkała mnie z założenia bardzo miła niespodzianka w skrzynce pocztowej. Na ową przesyłkę czekałem przeszło 9 miesięcy, co jak na archiwum Bad Arolsen wydaje się bardzo długim czasem oczekiwania. Myślałem nawet, że może zapomnieli o mnie lub też przesyłka zginęła gdzieś w czeluściach naszej poczty. Ale nie, list przyszedł, co nie co się dowiedziałem, więc warto do nich pisać i cierpliwie czekać. 
Moja prośba dotyczyła odszukania w bazie Bad Arolsen informacji oraz dokumentów o Zygmuncie Grzegorzewskim, który zginął w obozie Mauthausen. Informację tą odczytałem z tablicy cmentarnej Zygmunta, której zdjęcie przesłała mi jedna z miłych pań - genealogów.  W tym samym grobie pochowani są także jego rodzice, którzy zmarli w 1956 roku w odstępie 5 miesięcy... 
Władysław Grzegorzewski był mężem Marianny Jachman, córki Edwarda Jachmana( urodzonego jako Jakman), który jest wnukiem brata mojego 4xpradziadka Józefa. Pokrewieństwo, więc dość dalekie, ale rozwijam linie wszystkich osób, z którymi mam wspólnego przodka. Dzięki temu można połączyć ze sobą ciekawe fakty, a w małych wsiach doszukać się małżeństw pomiędzy dalszą lub bliższą rodziną. 
Przejdźmy jednak do idei dzisiejszego postu, a więc dokumentów i informacji, które dostałem. Już w pierwszej linijce była jedna, ale bardzo nie wielka, nieścisłość. Bowiem piszą oni, że Zygmunt urodził się 2 maja 1910, a według metryki urodzenia, a także informacji na nagrobku, urodził się on 1 maja. Wynika to pewnie z jakiejś małej pomyłki, ale przynajmniej nie ma takich rozbieżności w datach urodzin, jak w przypadku sióstr mojej babci. Dowiedziałem się nareszcie jak nazywała się jego żona, była to Joanna (Janina) Junkie, ale możliwe, że to nazwisko Junk. Może to wnioski daleką idące, ale wśród krewnych przodków z Czech występuje to nazwisko. Ich potomkowie byli również osadnikami w Kamienicy Polskiej. Tak jak w przypadku moich Jakmanów wiele rodzin czeskich kolonistów ok. roku 1870 przeprowadziło się do Łodzi i właśnie Żyrardowa. Więc może Joanna była jakąś bardzo daleką powinowatą Zygmunta. 

Nummernkarte des Konzentrationslagers Mauthasen
Według  dalszych informacji okazuje się, że Zygmunt z zawodu był kupcem i urzędnikiem. Mieszkali przy ul. 1-maja 40 w Żyrardowie. Tutaj dochodzimy do mniej wesołych informacji. W dniu 4 maja Zygmunt został dostarczony z transportem do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen o numerze 24071. W dniu 27/31 maja 1940 roku przeniesiony do obozu koncentracyjnego Mauthausen/Komando Gusen, numer więźnia 1555. Następnie w dniu 12.11.1940 przeniesiony do obozu koncentracyjnego Mauthausen (obóz główny). W tym samym dniu o godzinie 16:33 został rozstrzelany na rozkaz przywódcy rzeszy SS Heinricha Himmlera... Zygmunt był w kategorii - okropnie to brzmi - "Schultz" (=Schultzhaft), czyli więzienie prewencyjne. 

Akt zgonu Zygmunta Grzegorzewskiego (kliknij, aby powiększyć)

Informacji nawet dość sporo, może nie tyle jak w przypadku innych osób z mojej rodziny, które przebywały w niemieckich obozach koncentracyjnych. Warto jednak mieć na uwadze, że Zygmunt był stosunkowo krótko w obozie, z racji tego, że po kilku miesiącach pobytu został przez hitlerowców zamordowany...
Czy masz jakiekolwiek informacje na tematy powyższego posta?Poszukujesz przodków i krewnych w tych samych miejscowościach? A może dopiero zaczynasz przygodę z genealogią? Napisz : czarprzodkow@gmail.com
 

1 komentarze:

  1. Tylko się cieszyć Alan, to już bardzo , bardzo wiele informacji.

    OdpowiedzUsuń

Liczba wyświetleń

Obserwatorzy